środa, 7 grudnia 2016

Utracenia i odnalezienia

Dzisiaj minął kolejny rok. Przypadkiem na ulicy odnaleźliśmy się, by po chwili ponownie stracić się z oczu. Czasem o nim myślę i zastanawiam się, czy odnalazł to, czego szukał. Najprawdopodobniej nigdy się tego nie dowiem. Jakkolwiek by jednak nie było, lubię sobie wyobrażać, że ostatecznie nie mamy wyboru i musimy w końcu odnaleźć to, czego szukamy…

wtorek, 6 grudnia 2016

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Konsola

Moi drodzy Szaleni Mikołajowie.

Uzbieraliśmy kwotę potrzebną na zakup konsoli do gier dla Szalonego Marcina! Daliśmy radę! Ogromnie się cieszę i bardzo Wam dziękuję. Bez Waszej wrażliwości, empatii i hojności nie byłoby to możliwe. Cieszę się, że w bezkresnych odmętach internetów można napotkać tak wspaniałych, dobrych Ludzi, jak Wy.

Konsola dla Marcina zostanie zakupiona i między Świętami a Nowym Rokiem wręczona wraz z okolicznościową kartką, sporządzoną w imieniu całego szacownego Grona Szalonych Mikołajów przez Olę piszącą bloga >>PapierOlki<<. Można sobie na Jej blogu tę kartkę pooglądać >>KLIK<<. Olu dzięki.

Myślę, że Dyrekcja Domu Pomocy coś wymyśli w ramach dokumentacji, więc prawdopodobnie uda nam się w fotograficzno-filmikowej formie ujrzeć, jak Marcin hiperwentylując się, wystrzeliwuje się na orbitę za pomocą konsoli.

Mamy moc!

Dziękuję!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Szalony Marcin

Dzięki pewnej Szalonej Mikołajce, mogącej poszczycić się fantasmagoryjną puszystą lisią kitą, uświadomiłem sobie, że nie przedstawiłem Szalonego Marcina należycie, śpieszę więc naprawić to moje niedopatrzenie. Szalony Marcin mentalnie jest dzieckiem, natomiast metrykalnie ma 35 lat. Oto, jak Komitet DezOrganizacyjny Robótki Go scharakteryzował:

(...) Szalony Marcin (35). Nie ma takiego drugiego! Energia niewyczerpywalna! Marcin nigdy nie męczy się opowiadaniem. Nigdy nie milknie. Nawija, nakręca, snuje i splata wątki. Buduje w tych opowieściach swoje barokowe światy i tarza się w wyobraźni. Jeśli nie mówi to śpiewa. Potrafi akompaniować sobie na dwie ręce, a nogi mu w tym czasie same tańczą. Gdy się cieszy, to całym sobą. Radość wyraża skokami, bieganiem, fikaniem koziołków i gromkimi okrzykami. Zawsze ma przy sobie notes i długopis, by zapisywać numery telefonów i przekazywać grepsy do świętego Mikołaja. Wakacje w Hiszpanii, lot samolotem dookoła świata, dom z basenem i samochód mercedes z otwieranym dachem to czołówka z listy życzeń do Świętego. Ale bez obaw, czekolada z orzechami, płyta ze skoczną muzą albo tomik poezji (!) ucieszą Marcina tak samo, jak kluczyki do własnego merca.
(Jedno marzenie Szalonego Marcina powtarza się już od dawna. Ogromne marzenie. Komitet DezOrganizacyjny musiał je sobie kilkakrotnie zapisać w notatniku, a Marcin kilkanaście razy sprawdzał, czy aby na pewno to marzenie tam jest... otóż Marcin pragnie, śni i pożąda konsoli do gier. Gdyby zatem, była tu jakaś równie Szalona Grupa Mikołajów, która wspólnie rozbiłaby skarbonki w tej intencji albo Indywidualny Mikołaj, który kupił sobie lepszą konsolę, a starej używa jako przycisku do papieru, to hallo! hallo! jest tu akurat nadzwyczajna okazja, aby wystrzelić Marcina w kosmos radości!) (...) [Źródło: http://jestrobotka.blogspot.de/p/kawalerowie-2016.html].

Myślę, że jesteśmy blisko zebrania potrzebnej kwoty. Poproszę jutro Woźną Bebe, żeby zasięgnęła języka u Dyrekcji Domu Pomocy w Niegowie w sprawie sumy wpłat, jakie wpłynęły na konto Ośrodka na ten cel. Jak tylko będę coś wiedział, natychmiast się podzielę. Tymczasem, moi drodzy Szaleni Mikołajowie, pozdrawiam Was najserdeczniej. Jak również wszystkich szanownych Czytelników zaglądających w moje progi. 

Gdyby ktoś z szanownych Czytelników chciał jeszcze przyłączyć się do naszego planu wystrzelenia Marcina w kosmos radości konsolą do gier, serdecznie zapraszam w imieniu Szalonej Grupy Mikołajów, której mam zaszczyt być koordynatorem. Służę wszelkimi potrzebnymi danymi.

piątek, 18 listopada 2016

Szaleni Mikołajowie

Ogłaszam niniejszym, że przezacne i ekskluzywne grono Szalonych Mikołajów bezpruderyjnie przytuli wszystkich chętnych, którzy mieliby na to ochotę. A pamiętać należy, że Szaleni Mikołajowie potrafią przytulać, że ho ho. Dlatego nie ma się co namyślać, tylko skorzystać trzeba, skoro jest okazja. Wystarczy niewygórowane wpisowe i już można się puszyć członkostwem. Cel: >>KLIK<<

Przedstawicielka Komitetu DezOrganizacyjnego, prześwietna Woźna Bebe, zasięgnęła była języka u Dyrekcji Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie, w sprawie sumy wpłat na konsolę dla Szalonego Marcina i informację ową uzyskawszy, czym prędzej doniosła koordynatorowi Szalonych Mikołajów, czyli mnie. Jakżeż ja lubię takie donosy! Otóż usiądźcie sobie drodzy Szaleni Mikołajowie i rozeprzyjcie się wygodnie w waszych fotelach, krzesełkach, czy na czym tam sobie lubicie przycupnąć. No chyba, że stać wolicie, ale uprzedzam, zydelek jakiś nogą przysuńcie i blisko miejcie, bo i tak sobie usiądziecie, jak przeczytacie, że...

Do południa udało nam się zebrać całe 730 zł!  

Czyż to nie kapitalna wiadomość? Finisz tuż tuż. Jeszcze tylko jedna prosta w kwocie ok 400 zł i podstępny plan wyorbitowania Szalonego Marcina będzie można wdrożyć. Ach, co to będzie za wydarzenie! Wyobrażacie sobie? Na pewno nie. Nawet sam Szalony Marcin, mistrz świata w radości, wyobrazić sobie jeszcze tego nie jest w stanie. Sprawmy więc, by doświadczył.

Lista Szalonych Mikołajów >>KLIK<< jest otwarta i bardzo liczę, że będzie pęczniała od nazwisk i nicków. Bycie Szalonym Mikołajem to stan serca. Dopóki istnieje w nas potrzeba ucieszania i pomagania, jesteśmy bogaczami. Wykręćmy tę konsolę dla Marcina, ku Jego i naszej radości!

wtorek, 15 listopada 2016

Szalona Grupa Mikołajów

Jest do zrobienia robótka. Ja się przyłączam. Ty również możesz. Kliknij w poniższy obrazek, a wszystkiego się dowiesz.

Chciałbym bardzo spełnić marzenie Szalonego Marcina, który "pragnie, śni i pożąda konsoli do gier.". Niniejszym ogłaszam się założycielem i pierwszym członkiem "Szalonej Grupy Mikołajów rozbijających swoje skarbonki w tej właśnie intencji". Potrzebna jest kwota ok 1200 zł. Jeśli chciałabyś/chciałbyś się przyłączyć i zostać członkiem Szalonej Grupy Mikołajów, a co za tym idzie wnieść swój wkład w "wystrzelenie Szalonego Marcina w kosmos radości" za pomocą konsoli do gier, odezwij się do mnie>>KLIK<<. Może wspólnie uda się zebrać tę kwotę. W chwili obecnej Szalona Grupa Mikołajów liczy 3 osoby (ja i moi bliscy) z wkładem 400 zł z rozbitej skarbonki. Potrzeba jeszcze ok 800. Przyłączysz się? Formalnie wyglądałoby to tak, że kwotę, którą chciałabyś/chciałbyś dorzucić do konsoli dla Marcina wpłaciłabyś/wpłaciłbyś na rachunek Domu opieki przelewem (służę wszelkimi potrzebnymi danymi) z adnotacją, że to na konsolę dla Marcina, a Dyrekcja Ośrodka, w naszym, Szalonej Grupy Mikołajów imieniu zakupu by dokonała. Głęboko wierzę, że razem uda nam się uszczęśliwić Marcina. Oczywiście, jeśli zdecydujesz się zostać Członkiem Szalonej Grupy Mikołajów, Twoje imię i nazwisko, względnie pseudonim lub nick (zgodnie z Twoim życzeniem) zostaną wyryte czarną czcionką na białym tle (szalenie elegancko) na specjalnej, ekskluzywnej stronie poświęconej tej Grupie,>>KLIK<< gdzie pozostaną na wieki wieków. Amen.

update 16.11.2016 g. 19:12

Myślę, że na chwilę obecną mamy już ponad połowę potrzebnej kwoty. Bardzo dziękuję, licząc wciąż na Waszą hojność. Jestem też wdzięczny za Wasze zainteresowanie i deklaracje pozostawione w komentarzach. Proszę jednocześnie osoby deklarujące o kontakt mejlowy do mnie >>KLIK<< - z dziką przyjemnością powitam w ekskluzywnym gronie Szalonych Mikołajów i podam też dane do przelewu. Śmiało, śmiało. Nie gryzę. No chyba, że ktoś poprosi, A i wtedy też nie zawsze:)

poniedziałek, 14 listopada 2016

Ekstrawagancja

Moja koleżanka, mająca słabość do niebanalnych kostiumów, przybyła dziś do pracy spowita w czarno-srebrny płaszcz, który skrzącą migotliwością swych srebrzystości zogniskował spojrzenia wszystkich obecnych, a który - jak się po chwili okazało - był jedynie skromnym zwiastunem tego, co skrywało się pod nim, bowiem gdy go zdjęła, wyłoniła się spod niego zwiewna tunika koloru zielonego, łudząco przypominająca koszulę nocną. Można by pomyśleć, że koleżanka zapomniała się rano przebrać i przybyła do pracy tak, jak wstała z łóżka, jednak rude legginsy i zwiewne koronkowe elementy zdobiące jej ochędóstwo tu i ówdzie (z naciskiem na ówdzie) jednoznacznie wskazywały, że to nie był wypasiony model pidżamy, a strój jak najbardziej wizytowy. Przyznać muszę, że rzadko można ujrzeć kolor aż tak zielony, zwłaszcza w zestawieniu z tak bardzo rudym, jednak koleżanka mając (chyba) wrodzoną i (na pewno) chroniczną skłonność do ani trochę nie rzucających się w oczy kolorów w odcieniach neonowych, właśnie w takich zestawieniach gustuje. Jej dzisiejszy anturaż, który nazwać ekstrawaganckim to zdecydowanie za mało, tak mnie ujął, że zanim zdążyłem ugryźć się w język, wypowiedział on zdanie: „Jaki masz zwiewny strój. Taki… oniryczny”. Zamurowało ją, szczęka jej literalnie opadła, a uruchomiona próbą procesu dedukcyjnego burza synaps odmalowała się na jej obliczu bogatą paletą barw, obnażających jej myśli, gdyż nie znając znaczenia słowa oniryczny, wahała się, czy nie jest ono synonimem słowa onanistyczny, zaczynając się bowiem od oni- i kończąc na -czny brzmieniowo prawie pasowało. Choć to środkowe -ry- i brak jednej sylaby psuły jej nieco tę analogię, podążyła jednak tą właśnie ścieżką i na wszelki wypadek zdecydowała oburmuszyć się z głębi swej urażonej cnoty. Zauważywszy uczynione ku temu przygotowania w postaci adekwatnego uplastycznienia twarzy, w chwili, w której brała oddech by je wyartykułować, wyjaśniłem jej, co owo słowo znaczy. Zawiesiła się na krótką chwilę, po czym nieco oszołomiona spróbowała zachichotać, ale i tak nie zdołała zamaskować zawstydzenia z analogii, jaka przyszła jej na myśl. Powstrzymałem śmiech bohaterskim wysiłkiem i pognałem jak wicher do sąsiedniego pomieszczenia, by tam, po zatrzaśnięciu za sobą drzwi, uwolnić go. Do łez.