sobota, 18 lutego 2017

Stylizacja

(…)

Idąc do pracy znalazła przy drodze sponiewierane zwłoki lisa, sine od odniesionych obrażeń. Ujęta ich niezwykłym fioletowym kolorem pomyślała, że szkoda byłoby, gdyby takie dobro się zmarnowało, podniosła je więc i okręciła wokół szyi. Zupełnie przypadkiem pasował idealnie do reszty jej garderoby, równie jak lisie truchło sinej. Pracowała cały dzień z tym lisim denatem u szyi, którego łapki smętnie majdały przy każdym jej co żwawszym ruchu. To był porażający widok. Koleżanka dba, żebyśmy się za szybko nie uodpornili na jej jakże efektowne stylizacje...

(…) 

wtorek, 14 lutego 2017

poniedziałek, 6 lutego 2017

Tabu

Jest rok 1814. Wojna między rodzącymi się Stanami Zjednoczonymi a Anglią wciąż trwa. James Delaney po 10 latach spędzonych w Afryce, na wieść o śmierci ojca wraca do Londynu, by objąć po nim schedę – upadający biznes i strategiczny kawałek ziemi położony na hipotetycznej granicy pomiędzy tworzącymi się Stanami a wciąż pozostającą we władaniu Anglii Kanadą. Owego kawałka ziemi pragnie również Kompania Wschodnioindyjska. Delaney, mający co do tego skrawka lądu swoje własne plany, znajduje się w samym środku niebezpiecznej rozgrywki trzech potężnych graczy, dzięki swojemu sprytowi i bezwzględności stając się czwartym rozgrywającym. 
„Tabu” to autorski projekt Toma Hardy’ego. Napisał go wspólnie z ojcem, Edwardem "Chipsem" Hardy’m, scenarzystą i pisarzem oraz Stevenem Knightem, mającym na koncie rewelacyjne „Peaky Blinders”. Za produkcję serialu odpowiada Ridley Scott. Koprodukcja BBC i stacji FX, łącząca angielskie wyrafinowanie z amerykańskim rozmachem, to spełnienie marzeń wielbicieli produkcji kostiumowych. Szalenie efektowne, pięknie sfilmowane, doskonale zagrane. Dużo tu mroku, makabry, groteski, karykaturalnych postaci, z których większość ma zaawansowaną próchnicę, a niektóre również widoczne skutki chorób wenerycznych, bardzo powszechnych w XIX wieku. No i jest znakomite aktorstwo Toma Hardy’ego, jednego z najciekawszych i najzdolniejszych aktorów swojego pokolenia. Oszczędne, głębokie, niejednoznaczne i szalenie wysublimowane. Jego bohater jest dziki, mściwy i bezwzględny, ale też zmysłowy i intrygujący. Kipi w nim mrok, żądza zemsty, ale również wielka namiętność do ukochanej sprzed lat.
   
Tytuł serialu to nie przypadek. Dla Brytyjczyków prawda o Kompanii Wschodnioindyjskiej przez lata była tabu. Ta gigantyczna organizacja, dzięki której Wielka Brytania stała się imperium, parała się nie tylko handlem (również niewolnikami), ale też polityką, wywiadem, lichwą, korupcją i zbrodnią. Jej działalność zapoczątkowała królowa angielska Elżbieta I nadając jej przywilej monopolu handlowego z Indiami Wschodnimi. Na terenach kolonizowanych przez Brytyjczyków instytucja ta miała szerokie uprawnienia polityczne i administracyjne, daleko wykraczające poza tradycyjny handel. Mogła utrzymywać własną armię, zawierać układy polityczne i sojusze, wypowiadać wojnę, miała prawo do posiadania własnej waluty i pobierania podatków. Na przestrzeni XVII i XVIII wieku podbiła Indie, którymi de facto rządziła aż do 1858 r., mając zasadniczy wpływ na kreowanie brytyjskiej polityki imperialnej. W 1813 r. rząd brytyjski zniósł monopol kompanii na handel z Indiami, a w roku 1858, po powstaniu sipajów, przejął władzę w Indiach. Kompania została rozwiązana w roku 1874. 

Po obejrzeniu czterech odcinków mogę powiedzieć, że jestem tym serialem oczarowany. To majstersztyk, wymagający stuprocentowej uwagi widza, ale za tę uwagę szczodrze się odwdzięczający. Szczerze polecam.

sobota, 4 lutego 2017

Wyścig

Obudziły mnie nad ranem dreszcze i wzbierające mdłości. Zerwałem się z łóżka... Choć nie, nie zerwałem się. Wstałem godnie, bo zawroty głowy nie pozwoliły mi się zerwać. Asekurując się ścianą poczłapałem do łazienki najszybciej, jak tylko się dało. Prawa łapka na ścianie, lewa nózia, prawa nózia, prawa łapka, lewa nózia, prawa nózia, prawa łapka, lewa nózia, prawa nózia… Drzwi. Korytarz pokonałem jednym posuwistym, chwiejnym krokiem. Dopadłszy łazienki… Cóż, powiem tylko tyle, że wyścig z pawiem udało mi się wygrać. Droga powrotna do łóżka wyglądała podobnie, jak ta do łazienki, z tą różnicą, że nieponaglany womitem kroczyłem z chwiejną godnością, asekurując się dla odmiany lewą łapką. Przemieszczając się pomyślałem sobie, że złapałem cholerną grypę, bo ciążę, którą owe poranne mdłości mogłyby sugerować,  z całą pewnością mogłem wykluczyć. Zsunąłem się wdzięcznie do łóżka i zapadłem w taki dziwny półsen, który trwał aż do dzisiejszego ranka. Już jest lepiej, co znaczy, że zaczynam zdrowieć. 

wtorek, 31 stycznia 2017

wtorek, 24 stycznia 2017

SOS dla Michała

Michał ma 36 lat, choruje na stwardnienie rozsiane. Na przełomie lutego i marca ma zaklepane miejsce na turnusie rehabilitacyjnym szytym na jego miarę. W Bornem Sulinowie rehabilituje się pacjentów chorych na stwardnienie rozsiane, ale niestety to kosztuje. W sumie niewiele, bo 3 tysiące, ale Michał takiej sumy nie ma. Pomóżmy Mu. Gdyby ktoś z Szanownych Czytelników zechciał się dołączyć, wystarczy kliknąć w poniższe zdjęcie (ulotka), na którym można znaleźć wszystkie potrzebne dane.
Lub zajrzeć na bloga Skorpiona w rosole, czyli Moniki i tam o Michale poczytać.

Dziękuję.

czwartek, 12 stycznia 2017

Truchło

(...)

Weszła niosąc przewieszone na ramieniu, uwieszone na dwóch uchach, dosadnie pomarańczowe, włochate, rozdęte, bezwładne truchło gigantycznej gąsienicy, której kudłate wypustki w takt jej kroków falowały, hipnotycznie ogniskując na sobie spojrzenia wszystkich obecnych. Wrażenie było piorunujące. Zauważyła to i zadowolona uśmiechnęła się nieznacznie. Doszedłszy do swojego miejsca usiadła, a gąsienicowy zezwłok z czułością złożyła na krześle obok. Przyjrzałem się truchłu z bezpiecznej odległości, bo przecież mogło spać jedynie i obudzone mogłoby się rzucić w moją stronę, żeby ukąsić, albo i opluć nawet. Moja ostrożna kontemplacja przerwana została przez koleżankę, która rozpiąwszy gąsienicy włochaty kubraczek, wyciągnęła z jej wnętrza swój telefon komórkowy, uświadomiwszy mi tym gestem, że to coś, co wziąłem za zwłoki zmutowanej gąsienicy, w istocie było… torebką. Koleżanka w myśl zasady, że to dodatki odróżniają nas od zwierząt, dba, żeby jej były niezapomniane.

(...)