02 stycznia

Głos

Zaplanowałem na dzisiaj reinstalację systemu w stacjonarnym kompie, bo już bardzo muli. Przenosząc zgromadzone pliki na dysk zewnętrzny trafiłem na kilka nieopisanych plików dźwiękowych. Miałem je usunąć, ale coś mnie tknęło, żeby je odtworzyć przed usunięciem. I całe szczęście, bo odnalazłem zagubione skarby, o których istnieniu zapomniałem. Nagrania, które kiedyś zrobiłem telefonem i zrzuciłem na dysk stacjonarnego kompa, gdzie się uchowały zapomniane. Wśród tych skarbów jest improwizacja mruczandowa w wykonaniu półtorarocznego Arka na temat dowolny (przesłodka!), „Lulajże Jezuniu” w wykonaniu tegoż samego Arka, ale w wieku trzech lat (cudna!) oraz plik, który mnie zaskoczył. Kliknąłem i zamurowało mnie, bo z głośników przy kompie popłynął głos Szarookiego. Kompletnie zapomniałem, że kiedyś nagrałem telefonem fragment jego wykładu. Nagranie trwa trzy minuty. Wysłuchałem go wiele razy. Zauważyłem, że czas trochę zmienił w mojej pamięci barwę jego głosu. Czas, który coraz bardziej go ode mnie oddala… Bardzo się cieszę z odnalezienia tego zapomnianego pliku...

10 komentarzy:

  1. Czy warto od nowa otwierac dawno zamkniete drzwi tylko dlatego, ze dzielem przypadku znalazlo sie do nich kluczyk? Nie lepiej pozostawic je zamkniete, skoro przywoluja bolesne wspomnienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzwi były tylko lekko przymknięte, zamknięcie ich dopiero przede mną. To tylko tęsknota...

      Usuń
    2. Tylko? Tęsknota jest najbardziej wypalającym i destrukcyjnym odczuciem. Moje uczucia nie wygasły, a tęsknota mnie zżera pomimo upływu 6 lat... Nie mam pojęcia, kiedy się pozbieram...

      Usuń
    3. Pozbierasz się, potrzebujesz po prostu czasu. Tak, to tylko tęsknota. Brak w niej elementów rozpieprzających. Dlatego tylko tęsknota. Można z nią normalnie żyć. Można do niej przywyknąć. Można nawet ją polubić.

      Usuń
    4. Już dawno się przekonałem, że czas dobrym lekarzem nie jest, nie leczy żadnych ran, jedynie je pogłębia. Czy 6 lat to mało?

      Usuń
    5. Zresztą Katta, co ja tam wiem. Każda historia jest inna. Każdy z nas jest inny. Nie znalazłem recepty - ja po prostu w ten sposób sobie radzę ze skutkami. Ty też znajdziesz z czasem swój własny sposób. Katta, to tylko tęsknota. Tylko. Bo pustka, która po Nim pozostała jest znacznie trudniejsza od tęsknoty. Z nią też sobie radzę, nawet do niej przywykłem. Zadziwiające, jak ogromne zdolności adaptacyjne mamy.

      Usuń
  2. To nie jest martyrologia. Tak, każda historia jest inna. Chyba niepotrzebnie się wpisywałem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie użyłem słowa martyrologia pejoratywnie. Ja nie wartościowałem, nie pouczałem, nie krytykowałem - ja tylko opisałem mój sposób na radzenie sobie. Nie odbieraj tego osobiście. Katta dajesz radę. I to jest najważniejsze. Nie myśl, że nie rozumiem tego, co czujesz. Rozumiem, bo czułem i wciąż jeszcze czuję podobnie. Staram się jednak pójść do przodu, bo szkoda życia. Przeraża mnie myśl, że za dwadzieścia lat spojrzę za siebie i skonstatuję, że życie przeciekło mi przez palce, bo zbyt byłem zajęty żalem, żeby żyć. Tęsknię, odczuwam żal, ale to już nie jest wartość stała, bo próbuję żyć. Widzę na fb, że On też próbuje żyć. My nie rozstaliśmy się z powodu deficytu miłości. Musieliśmy się rozstać z przyczyn zewnętrznych. Zostaliśmy do tego zmuszeni.

      Usuń
  3. To nie jest rozmowa na forum publiczne.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger