07 lutego

Harówa skończona

Skończyłem. Dopieściłem, wygładziłem i jestem zadowolony z mojej ciężkiej pracy. Na 15 jadę do firmy spotkać się z nadszefem i oddać mu efekt mojej harówy. Będzie zadowolony. Niechby spróbował nie być!:) A serio - zrobiłem kawał dobrej roboty. Nadszef jest znakomitym fachowcem. Ja też jestem niezły, bo ogarniam tematy, o których nadszef myślał, że tylko on je ogarnia. No nic nie poradzę na to, że jestem cholernie zdolny. Mogę to jedynie znosić z godnością;-)

Jak ja się cieszę na ten tydzień w górach! Liczę godziny! Wrócę z firmy, spakuję się i zacznę czekać:) Pamiętam, jak w dzieciństwie czekałem niecierpliwie na coś, co miało się zdarzyć następnego dnia, moja Mama mówiła, że już wkrótce wieczór i spanie, więc tak naprawdę jutrzejszy dzień może być już za chwilę. Wystarczy dzisiaj zamknąć oczy i zasnąć, żeby otworzyć je jutro. Kładłem się zatem spać tuż po dobranocce, żeby przyśpieszyć przyjście dnia następnego. Może dzisiaj też tak zrobię:) Tymczasem jednak usiłuję się ogarnąć, bo choć już niemal południe, to jakiś taki niezborny porannie jestem, jakby weekend był albo co:) 

7 komentarzy:

  1. Znoś to, znoś z godnością:)). Nie każdy to potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Góry są piękne, bo (…) uczą smaku rzeczy prostych, takich, których nie doceniamy. Dnia dzisiejszego byliśmy tuż przed świtem na jednym pobliskich szczytów. Ach …, te widoki … i ta wszechogarniającą błoga cisza. Jak ich nie kochać ? .
    atka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te widoki, cisza i pachnące powietrze:)

      Usuń
    2. Z tym pachnącym w okresie dużych chłodów, to taaak różnie bywa. Choć niskopienni górale zdecydowanie bardzie świadomi od swoich wysokopiennych braci :)
      atka

      Usuń
  3. Miłego wypoczynku życzę. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger