17 lutego

O hejcie i kaśko-aśkowym tandemie

Urlop w górach rozkoszny. Odpocząłem, poleniuchowałem, powłóczyłem się. Bardzo tego potrzebowałem. Moje wielkie miasto przywitało mnie piękną słoneczną pogodą. W pracy sajgon, ale do ogarnięcia. Muszę przyznać, że po tygodniowym lenistwie takie gwałtowne wejście w obowiązki było nieco… hm… męczące. Jednak na horyzoncie tli się nadzieja na długi weekend, bo poniedziałek mam mieć wolny, więc trzymam się dzielnie tej nadziei:)

Poniedziałkowy poranek w pracy powitał mnie burzą. Był hejt i polały się łzy. Nie, nie moje. Niektóre z koleżanek oddają się intrygowaniu z zapałem wartym lepszej sprawy. Celuje w tym Kaśka-intrygantka i jej psiapsióły od plot. Kaśka potrafi być wredna. Tym razem wzięła na cel moją koleżankę Alę, którą lubię. To świetna, życzliwa wszystkim, wrażliwa babka. I dobry fachowiec. A co dla mnie ma szczególne znaczenie, Ala jest jedną z nielicznych osób w pracy, na które mogę liczyć. Dla Kaśki to, że Ala przyznaje się, że jest wierzącą, praktykującą katoliczką, jest problemem. Nazwała ją z tego powodu „ciemną babą”, czym bardzo ją zraniła. Jedna z koleżanek zrelacjonowała mi to, jako wydarzenie ubiegłego tygodnia, jak tylko wczoraj zjawiłem się w pracy. Wczoraj Kaśka w obecności mojej i jeszcze kilku osób ponownie powiedziała coś o ciemnogrodzie, patrząc znacząco na Alę. Oczywiście stanąłem w jej obronie, bo oburza mnie takie zachowanie. Szczególnie, że Ala nie jest osobowością konfrontacyjną i w takich sytuacjach zalewa się łzami, co działa na Kaśkę (jak zresztą na wszystkie indywidua takiego autoramentu) stymulująco i inspirująco. Kaśka ostentacyjnie obnosi się z ateizmem, ale czyjeś przyznawanie się do religii budzi jej głęboki sprzeciw. To bardzo ciekawe: przyznawanie się do ateizmu jest „oświeceniem”, powodem do dumy, natomiast przyznawanie się do religii jest „ciemnotą”, która winna być wstydliwie skrywana! Coś takiego budzi mój sprzeciw, bo dlaczego ktoś, kto obnosi swój światopogląd, mówiąc, że ma do tego prawo, jednocześnie komuś innemu tego prawa odmawia? I to jeszcze w tak chamski sposób! Szacunek dla innych osób i ich światopoglądów jest elementem kultury osobistej, czyli czegoś, o czym Kaśka być może kiedyś przypadkiem słyszała, ale czego nie posiadła i nie doświadczyła! Wkurza mnie wjeżdżanie na światopogląd, żeby komuś dopiec. To niegodne! Szczególnie w kontekście tego, że Ala kilkakrotnie Kaśce pomogła i nie były to drobnostki. Nawet całkiem niedawno, bo jakieś siedem miesięcy temu, Ala wyświadczyła Kaśce wcale nie małą przysługę. Bezinteresownie. Żyję już na tym świecie trochę i wiem, że z tą ludzką wdzięcznością różnie bywa. Ale taki paskudny przejaw niewdzięczności… Wstyd! Ostatnio Kaśka-intrygantka zwąchała się z Aśką-strasznym-babolem. Stanowią tandem doskonały, bo się wzajemnie stymulują. Szkoda, że tylko w hejterstwie. Lubią tak bezinteresownie, dla przyjemności, dokuczyć. Z tego powodu niektóre co wrażliwsze koleżanki się ich zwyczajnie boją. Ja się kaśko-aśkowego tandemu nie boję, bo… z jakiegoś powodu się nie boję i już:)

Kolega od sceny zazdrościprzywitał mnie wczoraj serdecznie, czym nieco mnie zaskoczył, bo spodziewałem się raczej dalszych dąsów. Nie przeprosił za swój wybuch, ale wczoraj i dzisiaj był tak serdeczny i miły, że doceniając to, że poczuł potrzebę naprawienia stosunków i tę potrzebę realizował, postanowiłem przejść z tamtą sprawą do porządku dziennego. Tak naprawdę kolega - poza tymi napadami, kiedy próbuje wydawać mi dyspozycje – jest ok. Choć swoje za uszami ma, to jednak nie jest wredny. 

8 komentarzy:

  1. Odnoszę wrażenie, iz piszesz o Alusi, nie Ali. Wrażenie jednak musi być całkowicie mylne, bo to nie możliwe byś pisał o małej dziewczynce. Jak to się stać mogło, ze dorosła kobieta płacze rzewnymi łzami z takiego powodu. Zastanawiające.
    atka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz racji Atka. Kaśka to wyjątkowa wredota i do tego silna, dynamiczna, dominująca baba. Osoby słabsze i unikające konfrontacji, z łatwością dominuje swoją bezczelnością i tupetem. Łzawa reakcja na zdenerwowanie wcale nie musi od razu świadczyć o infantylizmie, ale może wynikać z jakiejs wewnętrznej delikatności, braku zajadłości, braku kłótliwości. Ala nie jest typem bulteriera jak Kaśka.

      Usuń
    2. Nie twierdzę, że kąsania Kaśki nie zadają bólu, i że Ala nie ma prawa go odczuwać. Ma prawo. Jednak powinna na tym etapie życia lepiej radzić sobie z takimi atakami - oczywiście z mojego subiektywnego punktu widzenia. Całe moje dzieciństwo usłane było docinkami rówieśników. Uodporniłam się na nie stosunkowo szybko. Teraz takie ujadania wyrośniętego bulteriera spływają po mnie jak po kaczce. Cóż, Ala chyba powinna popracować nad swoimi reakcjami. Choćby po to, aby nie dawać wredocie poczucia satysfakcji.
      atka

      Usuń
    3. Po mnie też Atka, po mnie też. Ale są ludzie słabsi od nas:)

      Usuń
  2. Uuu nieciekawie, mobbing ma różne oblicza, przemoc, to wciąż przemoc. A szef toleruje takie zachowanie pracowników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zachowania to prywatnie przed pracą a nie w trakcie. Szef o niczym nie wie. Kaśka odczuła nie tylko moją dezaprobatę. Nie jest głupia, więc dała spokój, bo nie chce mieć kłopotów z nadszefem.

      Usuń
    2. Przed pracą, czy nie, to wciąż nieciekawe zachowanie i nie bez wpływu na psychikę, mnie by się odechciało pracy z takimi babonami. Cóż, to takie modne znęcać się nad słabszymi... dobrze, że zareagowałeś.

      Usuń
    3. Bardzo nieciekawe. Ale, tak ja napisałem wyżej, Kaśka posiada rozbudowany zestaw surwiwalowy i dała spokój, bo nie chce mieć kłopotów.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger