06 marca

Łaska Heli na pstrym koniu jeździ

To był bardzo ciężki tydzień w pracy i cieszę się bardzo, że się skończył. Dobrze, że już weekend. Muszę się przyznać, że dałem dziś trochę ciała w pracy. Kolega mnie zagotował i wyprowadził z równowagi. Ściąłem się z nim o pierdołę, zupełnie niepotrzebnie. To chyba ze zmęczenia. Wszyscy byli zresztą dzisiaj jacyś tacy zmierzli, nerwowi. Helena również. Chyba bardziej niż zwykle, bo nie odpowiedziała na moje "Dzień dobry" i w ogóle mnie zignorowała. Łaska Heli na pstrym koniu jeździ. Może oczekiwała indywidualnego powitania? A może doszła do wniosku, że nie powinna mnie sobie spoufalać? Jakiekolwiek są tej niełaski powody - przeżyję:) 

6 komentarzy:

  1. Tylko czy Hela przeżyje...

    OdpowiedzUsuń
  2. A może Hela, zmęczona pracowitym tygodniem niecierpliwie wyczekiwała weekendu? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno też, wszak bycie naturalną szefową zespołu sprzątaczek może zmęczyć. Trzeba zadbać o racjonalne wykorzystanie ich możliwości przerobowych, nadzorować, dopilnować, doradzić, opieprzyć jak trzeba. Bycie szefem może zmęczyć, a co dopiero bycie naturalną, samozwańczą szefową:))))))))))

      Usuń
  3. A mówiłam, żeby ten wiersz o Heli heksametrem pisać;-)
    Nie napisałeś to teraz masz fochnięta Helenę:)

    Kolega przeżył armagedon?;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było armagedonu, tylko krótkie spięcie. Obaj je przeżyliśmy, choć potem zmagałem się z kacem moralnym, bo to spięcie było zupełnie niepotrzebne.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger