21 marca

Zaćmienie

Wczoraj było częściowe zaćmienie słońca. Skuszony rzadkością zjawiska, wspiąłem się windą na taras zajmujący część ostatniego piętra firmowego budynku, żeby za pomocą kawałka kliszy RTG (doskonale się do tego nadaje) rzucić okiem w zaćmione słońce i… otarłem się o Helę. Znaczy otarłem się o nią wyłącznie w sensie metafizycznym, a raczej o jej bogatą, wyrazistą osobowość. No bo też każde inne, nie metafizyczne... Dość, bo ogarnia mnie groza! Do rzeczy zatem. Hela nadzorowała swoją nową koleżankę, która myła szklane drzwi prowadzące na taras, odpowiedziała na moje powitanie i od razu też wyraziła swoją miażdżącą krytykę na temat skandalicznie złej organizacji pracy w firmie. W związku z tym, że ruszyła akcja mycia firmowych okien i szklanych drzwi, których jest obfitość, Hela liczyła, że na tę okoliczność siły obu zespołów sprzątających zostaną połączone, pod jej wodzą oczywiście. Ku oburzeniu Heli, tak się jednak nie stało. Hela, jak mniemam, zatroskana jest o to, jak koleżanki z zespołu sprzątającego nr 2 sobie bez niej radzą i czy wywiązują się ze swoich służbowych obowiązków w stopniu zadowalającym. Helę oczywiście. Bo w tej kwestii Hela wcale nie ukrywa swojego sceptycyzmu. Wszak powszechnie wiadomo, co dzieje się ze statkiem pozbawionym za jednym zamachem kapitana i sternika! W czasie krytycznego monologu Heli, jej nowa koleżanka jechała ze ścierą zupełnie nie zwracając na nas uwagi. Pomyślałem sobie, że nowa i na pewno chce się pokazać, że pracowita. No i Hela też pewnie już jej pokazała „jak się tańcuje” i kto tu rządzi. W wyobraźni ujrzałem Helę jako poganiaczkę niewolników z pejczem w ręku, w obcisłym, czarnym, nabitym ćwiekami skórzanym kombinezonie... Brrr!!! Aż mnie ciarki przeszły! Przegoniłem tę ścinającą krew w żyłach wizję. A kysz!!! Popatrzyłem sobie na zaćmienie przez kliszę RTG, co Hela obserwowała, mamrocząc coś sobie pod nosem. Podejrzewałem, że memlała* w ustach jakiś komentarz, zapewne sarkastycznie dyscyplinujący. Powstrzymała się jednak dzielnie od zwerbalizowania go. Heroiczność tego czynu uznałem za niewątpliwy przejaw jej pozytywnego stosunku do mnie i, co również bardzo prawdopodobne, dobrego humoru. Zapytałem Helę, czy może też chciałaby sobie luknąć przez kliszę na zaćmione słonko. Owszem, zechciała rzucić okiem, a oddając mi kliszę rzekła lekko nagannym tonem:
- Bierz pan to, bo ja nie mam czasu na takie pierdoły. Robota czeka.
Z trudem powstrzymałem parsknięcie. Hela jest zdecydowaną zwolenniczką szorstkiego kumpelstwa. Obejrzałem wczoraj zaćmienie słońca w doborowym towarzystwie. Pomyślałem sobie, że gdyby wszystkie inżynierki-konserwatorki powierzchni użytkowych były jak Hela, to straszno byłoby do roboty przychodzić, bo latałyby na tych swoich mietłach*, jak jakieś wilcze stada, rozdając razy ścierami na prawo i lewo**. A to wszystko z troski o losy firmy i maksymalne wykorzystanie pracowniczych zdolności przerobowych.
_______________________________________________
* forma zamierzona, używana u mnie w górach
** werbalnie i metaforycznie

3 komentarze:

  1. Poraziła mnie wizja Heli w skórzanym, obcisłym kombinezonie. Zaskakujące muszę przyznać masz skojarzenia:)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to wizja porażająca, z nóg zwalająca!!! No, degeneracja mojej wyobraźni mnie samego czasem zaskakuje:)))))))))))))))))))))

      Usuń
    2. Z pewnością to wpływ tego zaćmienia:))))))))))))

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger