25 kwietnia

O śnie, spacerze, nierozdzieraniu szat i zgubie

Śnił mi się poprzedniej nocy. Obejmował mnie i przytulał policzek do mojego policzka. Czułem jego dłonie na moich plecach, szorstkość policzka, ciepło oddechu na płatku ucha, zapach. Jego obecność w moim śnie tak mnie ucieszyła, że aż z tej radości się obudziłem. Jak zawsze, kiedy mi się śni, pierwsze chwile po obudzeniu i uświadomieniu sobie, że to tylko sen, były przykre, ale ta przykrość zgubiła się gdzieś w obowiązkach w pracy. Staram się nie myśleć o nim i nawet to się udaje, choć wystarczy taki sen, a wspomnienia i uczucia zalewają mnie jak powódź. Zajrzałem na FB do niego. Zabawne. Wciąż go jakoś podprogowo wyczuwam, bo okazuje się, że przyjechał wczoraj do naszej metropolii, do rodziców. Jest tak blisko, niemal na wyciągnięcie ręki, a tak daleko jednocześnie, jakby na drugim końcu świata.
***
Wiosna wybuchła. Trawa się zazieleniła, krzewy zakwitły, ptaki wyśpiewują swoje trele. Jest pięknie. Cieszę się słońcem, dłuższym dniem. Po pracy pojechałem do parku, żeby strząsnąć z siebie tęsknotę i przy okazji się przewietrzyć. Pospacerowałem, nacieszyłem się wiosną, posiedziałem chwilę na naszej ławeczce. Patrząc na łabędzie patrolujące staw miałem wrażenie dejá vu – poczułem się tak, jakbym lada moment miał ujrzeć go wyłaniającego się zza zakrętu alejki. Pomyślałem sobie: ciekawe, czy odwiedza to miejsce, kiedy przyjeżdża do rodziców? Wracając spojrzałem w okna jego dawnego mieszkania. Zawsze w nie spoglądam, kiedy tamtędy przechodzę...
***
W pracy cisza. Żadnych afer, żadnego rozdzierania szat, czy kreowania Toski, tudzież innych bohaterek dramatycznych oper. Krucha i niezwykle delikatna równowaga na najbardziej prestiżowym, acz nieformalnym szczeblu firmowej hierarchii utrzymuje się. Hela i jej koleżanka nie naruszają swoich prerogatyw ani granic rewirów. Aż chciałoby się, żeby nie były w tej nienaruszalności takie skrupulatne. Myślę, że jakieś małe starcie między nimi mogłoby być bardzo odświeżające, mając przy okazji aspekt edukacyjny, bo Hela i jej oponentka trenując dla wprawy mogłyby się wzajemnie czegoś od siebie nauczyć. Walory rozrywkowe też nie byłyby bez znaczenia...
***
Zgubiłem dwa kilogramy i wróciłem do prawidłowego dla mnie BMI. Dzielnie zamierzam zapodziać jeszcze 3 kilogramy. Wszystko to z próżności. I dla wiotkiej talii.
***
Bardzo podoba mi się ta piosenka - idealnie wpasowuje się w mój nastrój.


6 komentarzy:

  1. Przepiękna piosenka. O dziwo, wpasowuje się również i w mój nastrój.
    To znamienne, że miałam dziś pokrewny w swym wyrazie sen.
    Może jeszcze gdzieś, kiedyś, drogi Wam się skrzyżują...

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam wiosnę. Człowiek tak pozytywnie przy niej dziczeje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim razie dobrej drogi do odzyskania wiotkości w talii gratuluję:)
    Bo reszta, cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zwiotczaniu talii i o reszcie za chwilę w nowym poście...

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger