18 maja

O zaczarowanych

O zaczarowanych

po polach spadał śpiew a staw zielony wszedł
w tataraku zastawione sieci
nadmiar drzew nadmiar drzew
w zaczarowanym świecie

bramy ze srebra - o balkony uderza las
w oknach księżyc łopoczący żagiel
w starych drzwiach
nieobjętych jeszcze klamek brzask
szum szerokich kaktusów po ścianach
niosąc czarne gniazdo snu
to noc
aż ugięli się w mrok po kolana
nadmiar słońc nadmiar słońc

długie Wisły dni

rynek - konie z chłodem przy pyskach
ludzie mają wozy po pas
na bocianów lecących kołyskach
kilka skrzydeł czarnych to od gniazd

wróżki wyszły w zielone ulice
włosy smutnym poetom zaplatać
morskie świnki na katarynkach
bose nogi w zapachu kałuży
może kocha
może lubi
tak się z liści akacji wróży

już gotycki wachlarz kościoła
głowy studzi dzwonu chłodną różą
w abecadłach dzieci oczy mrużą
to dzień biały
to miasteczko
to szkoła

Jak Twardowski O zaczarowanych

Cały dzisiejszy dzień snuje się za mną ten wiersz. Jest przepiękny, taki plastyczny, pachnący, jak powiew świeżej bryzy w skwarny letni dzień. Kojarzy mi się z Kazimierzem nad Wisłą i moim tam z Szarookim krótkim pobytem...

2 komentarze:

  1. Mimo pewnych zasadniczych różnic poglądowych, uwielbiam wiersze Ojca Twardowskiego bo cóż....poezja udowadnia, że nie ma granic, ani różnic tak naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. różnice są, ale poezja udowadnia, że jest porozumienie ponad podziałami

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger