24 maja

Partita w B-Day i Wenus z Milo




- Strasznie fajny ten Bach – stwierdził Szarooki o Particie* perlącej się radośnie z głośników.
- Kwintesencja radości - spojrzałem na Niego z uśmiechem. - Szczególnie w wykonaniu Argerich.**
- Musiał być szczęśliwym człowiekiem skoro tak mu w duszy grało...
- I bardzo płodnym. Pozostawił po sobie olbrzymi dorobek kompozytorski. I liczną progeniturę…
- Tak? – zainteresował się Szarooki.
- Był dwukrotnie żonaty, spłodził liczne potomstwo…
- Jak liczne?
- Bardzo. Miał dwadzieścioro dzieci.
- Coś takiego. Nie wiedziałem - uśmiechnął się. - Kochliwy był…
- Argerich podobno też…
Spojrzał na mnie pytająco.
- Miała trzech mężów. I trzy córki.
- Może dlatego tak doskonale rozumie Bacha?
- Może.
- Skoro już mowa o kochliwości – powiedział obejmując mnie ramieniem – to proponuję podążyć tym śladem…

Tak mi się przypomniało, bo wczoraj przy okazji brylowania na salonach wysłuchałem Partity* w całkiem niezłym wykonaniu młodej, zdolnej pianistki. Na żywo rzecz jasna. Skoro udzielałem się na salonach, przyoblekłem się w mój piękny czarny garnitur, na głowie nastroszyłem aroganckie dżirokko*** i dopełniłem całości Declaration Cartiera, którym się ofukałem. Byłem "telo pikny, kielo cud" jak mawiają górale. Trzeba było się wysztafirować. Bo wczoraj był B-Day. Choć bez Brązowookiego…
***
- No i jak? - zapytał wczoraj przed pójściem na salony wystrojony Kamil.
- No super! Klasyczna grecka piękność! Wenus z Milo normalnie! Tyle, że - popatrzyłem krytycznie - trzeba by było zrobić coś z rękami... 
Odpowiedziało mi parsknięcie. To Kamil z wrażenia opluł lustro... 
______________________________________
*Jan Sebastian Bach "Partita c-moll" BWV 826
***irokezik

2 komentarze:

  1. Salonowy lans jak widzę udany:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo braku Brązowookiego w B-Day, salonowy lans rzeczywiście był udany:))

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger