06 czerwca

O przewietrzeniu w parku

Korzystając z przepięknej pogody pojechałem dziś przed południem przewietrzyć się w parku. Miałem nadzieję, że pobędę sobie tam trochę w ciszy, ale niestety okazało się, że nie tylko ja wpadłem na pomysł przedpołudniowego parkowego wietrzenia. Trudno – pomyślałem - ważne, że pogoda fajna i ławeczka koło stawu wolna. Jakoś udało mi się wyłączyć ludzki szum i zrelaksować się. Ten mój ulubiony zakątek nad stawem zyskuje (z perspektywy ławeczki) wyjątkową urodę w słoneczne przedpołudnia, kiedy słońce przebijając się przez korony drzew pada pod kątem na wodę, malując jej powierzchnię migotliwymi, świetlistymi, złotymi refleksami. Kontemplowałem ten zachwycający widok i nie wiedzieć kiedy moje myśli zwróciły się ku Szarookiemu. Ciekawe, czy odwiedza to miejsce przy okazji swoich bytności u rodziców… Z zamyślenia wyrwało mnie moje własne przypadkowe spojrzenie w bok na zakręt alejki. Ujrzałem tam bowiem kogoś bardzo do Szarookiego podobnego, idącego w moim kierunku. Serce mi stanęło! Kiedy jednak ten ktoś zbliżył się na tyle, że mogłem ocenić, czy to rzeczywiście Szarooki, okazało się, że to nie był on. Obezwładniające wprost napięcie w jednej chwili zmieniło się w gwałtowną falę rozczarowania, która zatopiła moje wnętrze. Dawno już nie czułem się tak zawiedziony. Po chwili jednak spłynęła na mnie zaskakująco racjonalna myśl, że jestem głupcem, czując zawód. Przecież takie nasze przypadkowe spotkanie zmasakrowałoby mnie, Jego pewnie też, niczego przy tym między nami nie zmieniając. Bo nie da się cofnąć czasu. Wróciłem do domu zmierzły, ale przykrość dość szybko się ulotniła. Zauważam u siebie duży progres, bo choć wciąż miewam wylewy tęsknoty, są one obecnie krótkimi spadkami całkiem niezłego nastroju. 

9 komentarzy:

  1. Ja też odczułam "Twoje" rozczarowanie:). A już miałam nadzieję, że...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozwolić komuś odejść z naszego serca , duszy i wspomnień , to wielki dar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się musi stać samo, bez ponaglania.

      Usuń
    2. Ale pojedynczy zachęcający kopniak w zadek emocji to chyba jeszcze nie ponaglanie, prawda? ;-))
      A serio - niestety właściwości naszego umysłu, który szybko, a czasem zbyt szybko, dopasowuje napotykane obrazy do tego co przechowujemy w naszej pamięci, czynią takie rozstania znacznie trudniejszymi. Każe nam widzieć w obcych elementach znajome. Ewolucyjnie korzystny mechanizm, jednak za wszystkie korzyści się płaci. :-(

      Usuń
    3. Nie, kopniak to kopniak:)))) MrA wiesz to równie dobrze jak ja, że metody siłowe nic tu nie dadzą, bo moga jedynie przynieść efekt odwrotny od oczekiwanego.

      Usuń
    4. Wiem, wiem, ale potrollować troszeczkę zawsze miło. :-D

      Usuń
    5. Ależ proszę Cię uprzejmie MrA, trolluj skoro to Ci sprawia radochę:))))

      Usuń
  3. Samo się nie stanie, odrobinę trzeba pomóc - a w zasadzie pozwolić odejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolić odejść... To najtrudniejsza część rozstania

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger