21 czerwca

Pomiędzy

Pomiędzy pakowaniem, a doszlifowywaniem tego i owego do oddania dzisiaj w pracy, przeczytałem wywiad - podesłał mi go niezawodny Artur - jakiego udzielił cztery lata temu Brązowooki dla jednej z gazet. Potwierdza moją, niezweryfikowaną niestety osobiście przeze mnie tezę, że Brązowooki zaiste jest ciekawym człowiekiem. Mamy wspólną pasję – muzykę. Słucha bardzo dużo muzyki i to różnego rodzaju – od muzyki klasycznej, przez rock do rapu. Do tego ma chłopak krzepę, bo jeździ po świecie na rowerze - przejechał już kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Mówi też o pracy, o tym, że trzeba robić w życiu to, co się kocha, bo to daje szczęście: „Nieważne, kim się zostaje, trzeba kochać to, co się robi”. O zmianach też mówi, że stresujące, ale potrzebne, bo rozwijające. O wolontariacie na rzecz innych ludzi. Wywiad lekki, ale niebanalny i z poczuciem humoru, z którego wyłania się obraz człowieka otwartego, inteligentnego, pogodnego, obdarzonego poczuciem humoru, empatycznego i wyrazistego. Kilka jego innych wypowiedzi czytałem, słyszałem i widziałem. W publicznych wypowiedziach jest naprawdę dobry. Zazdroszczę mu tej swobody, bo mnie publiczne wypowiedzi stresują i mocno spinają. Cóż, nie można mieć w życiu wszystkiego. Jeden ma swobodę publicznej wypowiedzi, a drugi urodę...
***
Mam dzisiaj nie najlepszy dzień. Czuję syndrom przedurlopowy: zmęczenie pracą, współpracownikami, pędem wielkiego miasta i jego szumem. Do tego jeszcze jakiś taki jałowy się czuję, szary i niewidzialny, bez weny, bez pomysłów, bez optymizmu. Dzień za dniem, podobne do siebie, gnają jak oszalałe. Doceniam moją codzienność, bo nie jest zła. Jest poprzetykana małymi pogodnymi drobiazgami, którymi nauczyłem się cieszyć. Jednak skonfrontowana z efektownymi zmianami u Szarookiego i Brązowookiego, wydaje się mało barwna i jednostajna. Wcale nie pragnę rewolucyjnych zmian w postaci przeprowadzek i zaczynania od nowa, etc. Wstrząsów w moim życiu miałem nadobfitość, więc doceniam spokój. Choć, gdyby Szarooki powiedział „Jedź ze mną”, pojechałbym, bo z nim czułem się bezpiecznie zawsze i wszędzie. Nie powie, więc przynajmniej rewolucjami nie muszę się martwić (sarkazm).
***
Jutro wyjeżdżam na miesięczny, zasłużony urlop. Mam nadzieję, że optymizm do mnie wróci. Za tydzień ma dojechać do mnie w góry Artur, na jakiś tydzień. Cieszę się, bo będzie radosną odmianą. Jest taki towarzyski i wesoły. Moja Mama go wprost uwielbia. Ja też.  

11 komentarzy:

  1. Taaak, trzeba kochać to, co się robi. A raczej robić to, co się kocha:).
    Owocnego wypoczynku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak nie można robić tego, co się kocha - jak twierdzi Brązowooki słusznie - trzeba polubić to, co sie robi. I wtedy jest dobrze. Dziękuję Errato. Zamierzam wypocząc owocnie:)

      Usuń
  2. Istotnie przystojny ten pan B. :-))

    Udanego urlopu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przystojny:)))))))))))
      Dziękuję i wzajemnie

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie...gdzie taki urlop....nawet nie wiesz jak podskórnie zazdroszczę, gdy pomyślę, że ja jeszcze dwa miesiące harówki zanim ledwie dwa tygodnie...eh, błogosławieni odpoczywający...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wypoczywaj więc słusznie...i wracaj:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger