04 października

System

Obejrzałem dziś film System (Child44), skuszony jego chwalebną aurą realizacji zakazanej przez Kreml. Dwór najjaśniejszego obraził się na ten film, z powodu zbyt mrocznego odmalowania świetlanych przecież czasów stalinowskiego terroru. Każde dzieło umieszczone przez Kreml na indeksie dzieł zakazanych, z marszu staje się na mojej liście pozycją obowiązkową do obejrzenia. To najlepsza rekomendacja, obnażająca przy okazji fakt, że pomimo ćwierćwiecznej rdzy, sowieckie mechanizmy mają się w Rosji całkiem dobrze. Tym razem jednak dwór zareagował mocno na wyrost, bo antyrosyjskich treści próżno w tym filmie szukać. 
Wątek kryminalny, zainspirowany historią wampira z Rostowa, jest tylko pretekstem do próby ukazania atmosfery stalinowskiego terroru: mrocznej, dusznej, beznadziejnej, paranoicznie opresyjnej. Próby nie do końca udanej, z braku zasadniczej dominanty epoki stalinizmu: strachu. Bohaterowie filmu nie boją się, a przynajmniej ja ich strachu nie dostrzegłem. Demidov nie boi się (choć powinien!), bo system zna, jego żona nie boi się, bo ma męża, który system zna. Wszystko to jakieś takie plastikowe. Fabuła jest ciężka, lepka, momentami gęsta jak barszcz ukraiński. Całość sfilmowana ponuro, mgliście, ciemnawo, chwilami jakby z ręki, trzęsącą się kamerą, w konwencji reportażu na żywo. Zabieg ten, jak mniemam, miał na celu wywołanie u widza wrażenia wessania w fabułę. Miałką niestety i plączącą się w gąszczu zbyt wielu wątków, przeprowadzonych dość schematycznie. Cały film można zrecenzować jednym krótkim zdaniem: szału nie było, tyłka nie urwało. I nie pomogła świetna kreacja Toma Hardy’ego, który w jednowymiarową, papierową postać Leona Demidova tchnął życie, ani nie zaszkodziło aktorstwo Noomi Rapace, drętwe jak drewniany kołek. Agnieszka Grochowska w epizodycznej roli Niny Andreyevy wypadła dobrze, choć… krótko. To bardzo zdolna aktorka i gdyby reżyser obsadził ją w roli Demidovej zamiast Rapace, stworzyłaby - tak myślę - wyrazistą, wielowymiarową postać. Filmowi to by i tak nie pomogło, ale przynajmniej byłoby ciekawiej.  





13 komentarzy:

  1. Zupełnie inne wrażenia miałam po obejrzeniu tego filmu. I gąszcz wątków mi nie przeszkadzał, akurat to uważam za zaletę. Tom Hardy pomimo tragicznego rosyjskiego akcentu klasa sama w sobie. Gary Oldman jako gen. Nesterov również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gąszcz wątków dobrze przeprowadzonych może świetnie podkręcić fabułę. Niestety w tym filmie tak sie nie stało. Ten film obejrzałem tylko ze względu na Hardy'ego, którego bardzo lubię. Niestety Oldman nie miał szans rozwinąć skrzydeł, bo było go za mało, ale i tak udało mu się zawłaszczyć scenę rozmowy podczas odwożenia Demidowów do ich lokum. Epizod generalski wydaje się tu przypadkowy i niewyjaśniony. No bo co to za generał, ktory dowodzi w jakiejś zapadłej dziurze i sam jeździ badać miejsce zbrodni? Więcej jest w tym filmie min. Granie z rosyjskim akcentem przywiodło mi na myśl filmy o Bondzie. Kuriozum.

      Usuń
  2. Generał na zesłaniu, dokładnie jak Demidov. Zabiegu z rosyjskim akcentem nie mogę pojąć. Również w Bondach:)
    Jeśli tak lubisz Hardy'ego to powinieneś obejrzeć Legend. Gra tam gangsterskie bliźniacze rodzeństwo. Tyle, że to dopiero weszło kin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak poza tym "System" jest bardzo dobrym kryminałem. Praktycznie do końca nie wiadomo kto jest sprawcą i dlaczego. Film jest zamknięty doskonałą klamrą - pierwsza i ostatnia scena. Reżyser prowadzi akcję w ten sposób, że cały czas się czeka na to co będzie za chwilę.
      Jedyny słaby wątek to małżeństwo głównych bohaterów, niewykluczone, że z inną aktorką byłoby to dużo lepsze. Sama historia bez kontekstu historycznego, a przeniesiona na grunt francuski czy brytyjski równie dobrze by się sprzedała.

      Usuń
    2. Generał na zesłaniu to był martwy generał, ale tego nie będę się czepiał, bo potrzebny był pretekst, żeby wprowadzić Oldmana.
      Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. To mógł być dobry kryminał, gdyby nie został zarżnięty przez scenarzystę i reżysera przewątkowaniem i słabymi dialogami, chwilami ocierającymi się o banał. W tym filmie brakuje punktu zaczepienia i w tym tkwi jego słabość. Gdyby reżyser skupił uwagę widza na wątkach kryminalnym i małżeńskim osnutych na tle stalinowskiego terroru, ograniczając tym samym swoje wielowątkowe rozbuchanie, film mógłby się obronić. Nie zgodzę się też z tezą, że wątek małżeński jest jedynym słabym. Ten film jest złożony z samych słabych wątków i słabości te wynikają z ich nadmiernej liczby i płaskiego przeprowadzenia. Ten film został po prostu źle zrobiony już od samych podstaw, czyli od scenariusza. A klamra… Wielki głód, sierociniec protagonistów, na zakończenie też wspomnienie wielkiego głodu i znowu sierociniec tylko w innej konfiguracji i celu… Potencjał tych scen nie został wykorzystany i wyszło nieco sztucznie, bo sprawiają wrażenie doklejonych bez wyraźnego celu. Zresztą cały –wcale nie mały - potencjał tego filmu został zmarnowany

      Usuń
  3. Nie zgadzam się, ale cóż to się zdaje nazywa subiektywny odbiór:)
    Skoro film był taki beznadziejny, to może sięgnij do źródła, czyli książki na podstawie, której powstał - Tom Rob Smith "System". Ale nie, przecież Ty nie lubisz kryminałów, toteż z zasady Ci się i książka nie spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ta kategoryczna pewność, że książka mi się z zasady nie spodoba?

      Usuń
    2. O ile pamiętam to jednak nie czytujesz kryminałów. Mylę się? Poza tym masz bardzo negatywne wrażenia po filmie i mimo woli przeniesiesz je na książkę, o ile w ogóle po nią sięgniesz, co bardzo Ci polecam:)

      Usuń
    3. Zdarza mi się przeczytać czasem i kryminał. Moje wrażenia po filmie nie są bardzo negatywne - po prostu uważam, że film jest przeciętny, a mógł być świetny, gdyby nie powyższe.

      Usuń
  4. Miałam taki wątek w młodości...spotykałam się z oficerem rosyjskim i trochę opowieści dziwnej treści znam, książka i film bardzo mi się podobały. Każdy ma inną wizję stalinizmu... więc cóż. Mnie ruszyło, wciągnęło i w przeciwieństwie do Ciebie widziałam strach, ale może widzę więcej, bo chcę. Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki nie czytałem - przybędzie dzisiaj, więc przeczytam i wyrobię sobie, mam nadzieję, na jej temat zdanie. Liczę, że będzie lepsza od filmu...

      Usuń
  5. A właśnie szukałem inspiracji, aby jakiś film obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger