21 listopada

25

Nowy, długo oczekiwany album Adele ukazał się właśnie. Przesłuchałem go wczoraj podekscytowany i bardzo mi się spodobał. To Adele w swoim popowo-soulowym stylu, który uczynił ją mega gwiazdą. Dzisiejsze drugie przesłuchanie, już nie tak entuzjastyczne, ujawniło jednak pewne niedociągnięcia. Cała płyta, choć przerwana dwoma żywszymi, rytmicznymi utworami (Send my love i Water under the bridge) utrzymana jest w niemiłosiernie wyeksploatowanej stylistyce power ballad z lat 80., przez co wydaje się nieco zbyt jednostajna. Premierowa Hello zapowiadała powrót Adele w wielkim stylu i choć to wciąż ona ze swoim magicznym, charyzmatycznym głosem, to jednak płyta 25, choć dobra, sprawia wrażenie wtórnej. Podoba mi się, tak, ale oczekiwałem czegoś na miarę Rolling in the deep czy Set fire to the rain, a tego na tej płycie nie znalazłem. No może oprócz Hello, które rzeczywiście jest znakomite. Wydaje mi się, że nadszedł czas na zmianę, na otwarcie się na innych, niezależnych tekściarzy, bowiem odnoszę wrażenie, że to te bardzo osobiste, ckliwe, tęskne, melancholijnie retrospektywne, chwilami wręcz ekshibicjonistyczne teksty, których Adele jest autorką bądź współautorką, wymuszają jednostajną, martyrologiczną stylistykę, co - moim zdaniem - ewidentnie ją ogranicza. Jestem wielkim fanem głosu Adele, jej wyjątkowej muzycznej wrażliwości i niektórych jej piosenek (Skyfall, Someone like you, Rolling in the deep, Set fire to the rain, Hello), ale ta dominująca martyrologia zaczyna być nużąca. Marzę o diametralnie innej Adele. Młodej, pełnej życia, optymistycznie patrzącej w przyszłość. Chcę w jej cudownym głosie usłyszeć nowe alikwoty - jasne, radosne, wręcz figlarne. Chcę nowej Adele - adekwatnej do tych dwudziestu siedmiu lat, które sobie liczy. Afirmującej życie. 

6 komentarzy:

  1. Zupełnie się nie zgadzam, ta płyta jest połączeniem rozrywki z powaga Jej głosu, fenomenalnie zaczepia słuchacza trywialnością niektórych dźwięków i znaczenia słowa, idealnie daj do poczucia, że sama z siebie nie jest tacą powagi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja przyjaciółka zachwycała się nowym albumem Adele a mnie...jakoś nie chwyta. Po prostu, do nie dla mojego serca. Ostatnio mam całkiem inne miłości, jak choćby Lera Lynn którą odkryłam przypadkiem przez pewien serial. A Adele...może jej za dużo wszędzie i stąd jakiś dystans i zniechęcenie, złapane przypadkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominująca melancholia tego albumu niekoniecznie musi być chwytliwa

      Usuń
  3. Zupełnie nie trafia do mnie nowa płyta Adele. I tak ja Ty spodziewałam się o wiele więcej, a tu nudą wieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyta jest dobra, bo Adele świetnie śpiewa. Ja po prostu chciałbym usłyszeć ją wreszcie w innym stylistycznie repertuarze

      Usuń
    2. Dopóki sprawdza się (czytaj: sprzedaje) formuła power ballad, nie masz co liczyć na zmiany repertuarowe. Jeszcze przed nami album orkiestrowy, akustyczny i płyta z kolędami.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger