02 listopada

Zadumanie

W moim wielkim mieście nie spoczywa nikt, kto byłby mi bliski więzami krwi, miłości czy przyjaźni. Mam tu jednak swój rytuał zastępczy na ten dzień wspominania tych, którzy odeszli: odwiedzam plac Grunwaldzki w Katowicach i spacerując sobie nieśpiesznie po niemal pustym placu, wolny od kłębiącej się na cmentarzach ciżby ludzkiej, zamyślam się przed popiersiami genialnych aktorów Aleksandry Śląskiej, Zbigniewa Cybulskiego, Bogusława Kobieli, autora tak w dzieciństwie lubianych przeze mnie Tomków Alfreda Szklarskiego, kompozytora Mikołaja Henryka Góreckiego. Nawiedzam duchowo groby tych, którzy odeszli, a dzięki którym ja jestem, wspominam Kogoś kiedyś mi bliskiego, zmarłego tak młodo i spoczywającego tak bardzo daleko… W moim górskim grajdołku cmentarz położony jest na zboczu góry, wśród drzew. W listopadowe wieczory, mrugający niezliczonymi płomykami zniczy, wygląda niemal radośnie. Nawet ludzie odwiedzający tam groby swoich bliskich jacyś tacy ładniejsi się wydają. Zadumani, cisi, spokojni. Piękna jest ta nasza polska tradycja czczenia pamięci zmarłych płonącymi zniczami, chryzantemami, a nade wszystko pochylaniem się nad ich prochami w pełnej szacunku zadumie, tęsknocie i nadziei, że nie wszystek umrę*. 
_____________________________

2 komentarze:

  1. Dla mnie grób to tylko symbol. Kocham atmosferę cmentarzy, także w listopadzie ale..nadal, to symbole. Żegnam się z tymi których kocham, rozmawiam z nimi w całkiem innych miejscach. Mimo to, czasem dobrze chyba...zanurzyć się w refleksji i przy symbolach. Bo jednak, po coś one są:)

    OdpowiedzUsuń
  2. https://www.youtube.com/watch?v=f1CNNf9iU9Y

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger