16 grudnia

Pocałunek z kobrą

Miałem dziś firmowy opłatek, na którym pocałowałem się z kobrą i… żyję. Tak, tak. Można pocałować się z kobrą. Dziś się o tym przekonałem. Kobra podeszła do mnie z opłatkiem, złożyła mi życzenia, ja jej również, cmoknęła mnie w policzek i poszła. Myślałem, że zemdleję z wrażenia, ustałem jednak mężnie, nie okazując szoku. Żmija z niej jadowita i sucz rzadka, ale nawet ona dzisiaj nie kąsała i była rozkoszna. Czyli jak się chce, to można…

9 komentarzy:

  1. Tylko nie trać czujności. Ludzie generalnie się nie zmieniają. Znałam takowe kobry. ;)
    Patrzę na Twoją tapetę i zerkam na mój kominek, a tam wypisz wymaluj taki sam bałwan, tylko czapeczkę ma inną i szaliczek ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Nie zamierzam się z nią bratać bo cóś mnie do niej nie ciągnie, ani jej do mnie:)

      Usuń
  2. Jaki naiwny! I ego jakie rozdęte - kobra swą naturę specjalnie dla Cię porzuciła? Wspomnij przestrogi poety: "pocałowaniem wszczepiłem w duszę jad co was będzie pożerać! Pójdzie i patrzcie na me katusze - wy tak będziecie umierać!" Ona knuje. Ten pocałunek to było wyliczenie miejsca "gdzie kąsać".

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger