28 stycznia

Antybloger

Naczytałem się dzisiaj, jak dobra robota blogerska ma wyglądać i doszedłem do wniosku, że jestem beznadziejnym blogerem, albowiem:
  1. Piszę tylko wtedy, jak mam natchnienie i czuję potrzebę pisania. Niedobrze.
  2. Nie buduję persony. Nie wiem, co to za cholera, ale bez niej ani rusz. Bardzo niedobrze.
  3. Piszę przede wszystkim dla siebie, bo lubię i jest to dla mnie przyjemność, a nie robota. Źle.
  4. O żesz kurdesz, nie napisałem posta o wyrzucaniu choinki. Niewybaczalne. 
  5. Jakiś cień nadziei na poprawę jednak jest, bo „wstrzykuję własny styl” w to, co piszę.
  6. No i tytuły wychodzą mi całkiem nieźle, a to podobno 80% sukcesu. Mogę zatem uznać, że jestem na dobrej drodze.
  7. Nie, jednak nie, nadziei dla mojego bloga nie ma, bo nie stosuję tzw. kluczy fascynacji, a na dodatek (może uniosę brzemię tej mojej blogowytwórczej herezji, o ile nie spłonę za to na stosie) piszę o tym, co czuję, co myślę, wyrażam swoje poglądy, osobiste przemyślenia, a to jest pisanie „o dupie Maryny”, bo każdy może popełnić takie posty jak ja. 
W kontekście powyższego, kariery blogerskiej nie zrobię, bo bloguję nieprofesjonalnie. Zgadzam się z tym. I będę pisał dalej. Na szczęście nie muszę sobie owych wytycznych brać do serca,

26 stycznia

Takie tam...

Takie tam...
I znowu jestem o rok starszy. Dwadzieścia lat temu, na drugim roku studiów zastanawiałem się, jak to będzie mieć tyle lat ile mam teraz. Wtedy była to kompletna abstrakcja, teraz rzeczywistość, bo już wiem. To wciąż ja. Trochę jednak inny niż dwadzieścia lat temu: nie tak radosny, parę kilogramów cięższy, mniej naiwny, dużo mniej mówiący. Ale jestem. 

Chodzi dziś za mną ta piosenka:


25 stycznia

Blue Monday

Blue Monday

01 stycznia

Noworocznie

Dobrego i zdrowego Nowego Roku. 
Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger