14 lutego

Walentynkowa refleksja napadowa

Powiadają, że miłość nigdy nie umiera. Prawdę mówią. Bo ona nawet jeśli odchodzi, to nigdy do końca, w najgłębszych zakamarkach jestestwa zachowując okruchy uczuć i wspomnienia będące świadectwem jej niegdysiejszych bujnych wzlotów, jej echem, które powraca póki trwa pamięć…

Kiedyś przeczytałem gdzieś w necie, że słowo zakochanie składa się z dwóch słów: za i kochanie, i mówi o tym, że ktoś kto kocha stoi za swoim kochaniem. Podoba mi się ta myśl, bo przecież zakochanie to stawianie dobra kogoś, kogo się kocha, przed swoje własne dobro, ambicje i plany. Doświadczyłem tego i podobało mi się. Fajnie byłoby jeszcze raz... Za-kochania życzę sobie i wszystkim.

2 komentarze:

  1. Obyśmy się tylko za bardzo z tym "dobrem ukochanego" nie zagalopowywali. Czasem podpowiada nam ono, byśmy się wycofali, rezygnując z miłości. Wszystko to oczywiście w imię jego "dobra", jasna rzecz. Pozwólmy, by druga osoba też miała głos w tej sprawie. Rozumiem, że są i takie przypadki, że właśnie należy z tej miłości zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym dał inny tytuł:
    Walentynkowa refleksja napędowa.
    A od napędu do pędu jeden krok.
    Od pędu do popędu-niedaleko.
    Skojarzenia, skojarzenia,
    one wyrażają marzenia,
    do zobaczenia!!!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger