24 marca

Bestia straszliwa (1)

Piszę ukryty pod kołdrą, bo muszę być cichutko. Żadnego kaszlnięcia czy chrząknięcia, bo wystarczy, że westchnę, a bestia czająca się pod drzwiami usłyszy i od razu spróbuje wyważyć drzwi, żeby się do mnie dostać. Uda jej się to przy moim udziale i… Straszne rzeczy się wtedy dziać będą, bo bestia szaleć będzie, ganiać, lizać, nawet pod kołdrę wpełznie, żeby do nóg sie dobrać i tym sposobem z łóżka wykurzyć, albowiem ranny sen zwierz ten ma w pogardzie, zwłaszcza cudzy. Bestia ta straszna ma dziewięć miesięcy, jest prześliczną, małą sunią rasy wieloras. Ma wesołe brązowe oczka, klapnięte uszka, turbo ogonek i szalenie pracowity języczek. Nosi wdzięczne imię Luśka. Cały dom i wszystkie rzeczy, które w nim się znajdują są jej własnością, ale chętnie udostępnia je domownikom w użytkowanie. Jest posiadaczką piszczącego baranka, z którym uwielbia spać i którego uszko lubi czasem ssać jak smoczek oraz różowej świnki, nad którą uwielbia się znęcać, rzucając nią, podgryzając i ciągając po domu. Niedawno oślepiła świnkę odgryzając jej oczy. Prawdopodobnie w poprzednim swoim wcieleniu Luśka nałogowo paliła, bo uwielbia pety. Jak jakiegoś znajdzie, bierze w pyszczek i ssie jak smoczka. Nie ucieka, jak chce się jej takiego wyssanego już peta odebrać, tylko grzecznie otwiera pyszczek i oddaje. Uwielbia też papiery, woreczki foliowe i chusteczki higieniczne, które zamienia w pył. Znaczy Luśka zmieniając stan ich skupienia, proekologiczna jest i popiera recykling. Nie znosi konkurencji – widok innego psa w granicach jej habitatu, zwłaszcza jej gabarytów, budzi w niej głośno wyrażane oburzenie. Nawet samą siebie odbitą w szybie oszczekuje i atakuje dzielnie. Bardzo lubi zabiegi pielęgnacyjne, a kąpiel uważa za zajebiaszczą zabawę. Bardzo ją kręci woda ciurkająca z kranu i szumiąca z prysznica. Już pierwszą swoją kąpielą była zachwycona, natomiast to, co nastąpiło po owej kąpieli podobało jej się trochę mniej, bowiem została wysuszona za pomocą ręcznika i…. suszarki do włosów. Oczywiście w trybie bardzo letniego dmuchania, ale i tak zabieg ten uznała za zbyt kontrowersyjny. Od czasu owych zabiegów pokąpielowych sunia wchodząc do łazienki prewencyjnie oszczekuje suszarkę leżącą na półce.

Luśka to gryzakowy niszczyciel jest, bo wciąż rosną jej zęby. Jednej nocy przegryzła kabel od radia całkowicie, na amen i zabrała się za drugi od lampki nocnej i też go przegryzła, tym razem jednak efektownie, bo błysnęło, huknęło i wywaliło korki. Nic jej się nie stało, ale wystraszyła się tak, że kable przez jakiś czas omijała. Nie można jej spuszczać z oczu, bo zgryzie wszystko, co tylko do zgryzienia się nada. Zwłaszcza guziki, zamki, sznurówki i wszystkie inne wystające artefakty, którym oprzeć się nie potrafi. Luśka generalnie kocha cały świat i ma w sobie zero agresji. Potrafi zająć się sobą i sama się zabawić, jednak osobisty kontakt ceni najbardziej. Uwielbia uwalać się na domownikach, drzemać leżąc na udach, a jeśli to zbyt dla niej niewygodne, obok. Lubi też czasem popatrzeć na świat z innej perspektywy. Staje wtedy na tylnych łapkach, drapie delikatnie przednimi i merdając ogonkiem wydaje z siebie krótkie szczeknięcie. Mama wyjaśniła mi, że Luśka w ten sposób mówi „weź mnie na ręce i ponoś”. Biorę i noszę, a Luśka uwielbia mnie bezkrytycznie. Jak przyjeżdżam, wita mnie zawsze w ten sam sposób: wylatuje z prewencyjnym szczekaniem, po czym robi w biegu powitalne siur, co niezmiennie ją dziwi, bo przysiada i sprawdza szybko, czy aby pipka jest na swoim miejscu. Ustaliwszy to ekspresowo, podrywa się i przybiega tańczyć przy stopach, szczekając i skamląc z radości. Nie odstępuje mnie potem na krok. Nawet jak do łazienki pójdę, szczeka pod drzwiami, domagając się, żebym ją wpuścił. Któregoś dnia wszedłem na moment do mojego pokoju, żeby coś zabrać i wychodząc zamknąłem drzwi. Po kilkunastu minutach zorientowałem się, że jest za spokojnie i zapytałem Mamę, czy sunia jest z nią - nie była. Zagwizdałem na nią i odpowiedziało mi ciche skomlenie. Zawołałem ją idąc ku drzwiom wyjściowym i usłyszałem pełne oburzenia szczeknięcie, bo słyszała, że głos się oddala. Luśka wślizgnęła się za mną do pokoju niezauważona. Wypuściłem ją i sprawdziłem, czy szkód mi nie narobiła, na przykład rozprawiając się z kablami ładowarek do laptopa i komórki, lub odgryzając guziki od pościeli. Nic nie zmalowała, aż dziw, ale prawdopodobnie zdrzemnęła się była na mojej poduszce i narozrabiać po prostu nie zdążyła...

6 komentarzy:

  1. Słodka psina. W domu zawsze pełno z takim egzemplarzem.:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. heh, dobrze, że moje koty przynajmniej omijają kable i ich nie gryzą, bo po prostu już całkiem ręce by mi opadły :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój psiak zeżarł mi dwie pary butów, skupiając się głównie na obcasach ;) może szpilek nie akceptuje?
    W sumie był to dobry pretekst do kupienia nowych ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może rozmiar owych obcasów mu nie odpowiadał? Może u swojej pańci preferuje wyższe/dłuższe?:)

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger