29 czerwca

O Luśce i nielatach

Luśka spuszcza mnie z oka tylko wtedy, kiedy przychodzą dzieci w odwiedziny. W zasadzie to już nie dzieci, a nastolatki - dla mnie różnica żadna, dla nich jednak kolosalna. Zostaje przez nie tak wytłamszona, wynoszona na rękach i wybawiona, że w zachwycie nie zauważa prawie nikogo poza ową młodzieżą. Prawie, bo w ramach konwenansów zrobi od czasu do czasu szybką rundkę po pozostałym towarzystwie, żeby sobie nie myśleli, że obrażona, ale załatwia to ekspresowo, by nie marnotrawić czasu przeznaczonego na zabawę. Przy okazji zabawiania Luśki nielaty zrelacjonowały mi wydarzenia, które miały miejsce od czasu, kiedy ostatnio się widzieliśmy. Jedna opowieść szczególnie mnie ujęła.  

Nastolatka nocowała u swojej szkolnej psiapsióły, a że na zadanie domowe miały wypowiedzieć się na temat przemocy środkami dowolnymi, postanowiły połączyć siły i nakręcić smartfonem krótki filmik – manifest przeciw przemocy. Autorki wymyśliły krótki, ale mocny w swoim wyrazie scenariusz, a w głównej roli obsadziły trzyletnią siostrę owej klasowej psiapsióły. Dla uwiarygodnienia fabuły – sztuka wymaga wszak prawdy, a prawda czasem poświęceń - zamknęły ją w szafie postraszywszy uprzednio nieśmiertelną Babą Jagą i udały, że uciekły z pokoju zostawiając ją samą uwięzioną. Na efekt nie musiały długo czekać, bo już po chwili dobiegł ich z czeluści szafy rzewny szloch. Kiedy ekipa filmowa uznała, że wzniósł się na satysfakcjonujący poziom, drzwi od szafy zostały otwarte, zanosząca się płaczem aktorka uwolniona i sfilmowana w stanie totalnego rozszlochania, załzawienia i zasmarkania. Film okazał się nieco kontrowersyjny, bo publiczność pokazu przedpremierowego, którą była mama owej trzylatki, zrecenzowała go krótko słowami: „Jak mogłyście!”. Za to trzyletnia Kamila była zachwycona dziełem, którego była główną i jedyną gwiazdą, bowiem autorki pochwaliły jej znakomity warsztat aktorski, który zaowocował bardzo realistyczną, godną wręcz Oscara kreacją. Relacja zakończona została refleksją: „Kamila bardzo mnie lubi, nawet dzwoni do mnie czasem z telefonu swojej siostry. Głupio mi było, że musiałyśmy ją zamknąć i postraszyć. To znaczy głupio mi było po, bo w trakcie nie. A mama Kamili jest super. Bardzo ją lubię. Ona mnie też. To taka fajna kobieta. Taka ułożona.”. W tym miejscu relacja została przerwana przez atak nieopanowanego śmiechu. Refleksja końcowa mnie zmiażdżyła i musiałem.

6 komentarzy:

  1. ten tego, chyba zatem lepiej uważać, co nastolatkom zadaje się jako pracę domową :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choćbyś nie wiem, jak uważał i tak nie przewidzisz:)

      Usuń
  2. Sama mam ochotę zamknąć te dziewuchy w szafie. Sama postraszyć też umiem. Co za bezmyślność!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co widzą w tv to kręcą, niestety. Tym nas karmi telewizja...
    Szkoda dziecka, bo jeszcze mu jakiś uraz zostanie.
    Kiedyś przez okno zauważyłam jak bawi się synek sąsiadów. A bawił się w rozstrzeliwanie kilkuletnich kuzynów. Dzieciaki klęczały w wykopach z podniesionymi do góry rękami. Szlag mnie trafił na miejscu. Oczywiście wkroczyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jednak obyło się bez traumy, skoro trzylatka, w przeciwieństwie do własnej matki, była pokazem przedpremierowym zachwycona.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger