07 kwietnia

001

Koleżanka przyszła dziś do roboty przebrana… No właśnie… To jej przebieranie się skłania mnie do snucia podejrzeń, że po godzinach może dorabiać sobie jako tajny superagent 001, z licencją na przebieranie (się). Kamufluje się przebierając a to za zielonego klauna, a to za różową dzidzię-piernik, a to za średniowiecznego rycerza wreszcie i daje odpór złu, jak James Bond nie przymierzając. Dziś na przykład przyszła do roboty przebrana za skórzany, czarny wór, z którego wystawały jasne elementy w postaci dłoni oraz głowy, przyozdobionej skórzanym, czarnym kaszkietem. Wyszedłszy z owego skórzanego wora koleżanka zaprezentowała światu skrajnie ascetyczną kreację, kontemplacyjno-ekspiacyjną rzec by można, łudząco przypominającą mnisi, karmelitański, brązowy habit. Znając jej słabość do niebanalnych dodatków, nie zdziwiłbym się, gdyby skrywała pod nim różową (kuloodporną) włosiennicę, srebrny pas (dawno utraconej) cnoty, złote (hiszpańskie) buty, a w fałdach paralizator (w siedmiu odcieniach fuksji) i (arogancko różowe, a jakże) akcesoria do ubiczowania – czyli absolutnie niezbędny zestaw każdego superagenta…

5 komentarzy:

  1. Chyba pracujesz z utajnioną drag queen.

    OdpowiedzUsuń
  2. A może Ty też idź do pracy w przebraniu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolezanka wybornie igra z formami i tematami ;))) Czy habit miala tradycyjnie przepasany bialym sznurem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Domniemywam, że nie chciała zakłócać kontemplacyjnej brązowości jakimś radośniejszym akcentem, aczkolwiek sznur, srebrny lub złoty najpewniej, mogła ukryć pod habitem:)

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger