wtorek, 10 października 2017

O 40 stopniach, paleniu i jesieni w górach

(…)

W góry przyjechałem wprost w czterdzieści stopni. Szkliste oczy, nienaturalne rumieńce i związane z czterdziestoma stopniami atrakcje w postaci bredzenia i wydawania z siebie dziwnych odgłosów, które sprawiły, że trochę przystresiłem, bo nie wiedziałem, co się dzieje. Przyznała się, że ma tak od tygodnia, ale ukrywała to przede mną. Nie była też u lekarza, bo za słaba była, żeby pojechać do przychodni. „Mogłaś przecież zamówić wizytę domową” – drążyłem ku jej niezadowoleniu. „Mogłam, ale nie zamówiłam, bo nie miałam siły posprzątać, a wstyd mi było tego bałaganu”. No tak – pomyślałem – bałagan ważniejszy od własnego zdrowia. Przychodnię załatwiliśmy więc w pierwszej kolejności. Diagnoza: kamica żółciowa i prawdopodobne zapalenie pęcherzyka żółciowego. W środę po odebraniu zleconych przez lekarza badań diagnostycznych, okaże się, jakie będzie dalsze postępowanie. 

Pomiędzy rzutami gorączki odbyłem przyśpieszony kurs palenia w węglowym piecu centralnego ogrzewania. Był czas w moim życiu, kiedy paleniu oddawałem się hobbystycznie i namiętnie, jednak to było dla mnie zupełną nowością. Doświadczywszy owej nowości mogę powiedzieć, że palenie w piecu nie jest tak ekscytujące, jak palenie papierosów, acz przyznać muszę, że znacznie dla mnie zdrowsze. Ta świeża umiejętność pięknie będzie się prezentować w moim CV.

Tymczasem w górach rozgościła się jesień. Jest chłodno i mokro. Pierwszy poranny przymrozek sprawił, że drzewa pośpiesznie zmieniają swoje kolory. Lasy zaczerwieniły się już bukami i zażółciły brzozami, ciesząc oczy feerią barw. Jest pięknie. Lubię chłodne jesienne poranki i wieczory pachnące mokrą ziemią, opadłymi liśćmi oraz pierwszymi przymrozkami. I choć za jesienną pluchą nie przepadam, bo zdecydowanie wolę słońce, to przypomina mi ona, jak przyjemnie jest wracać do ciepłego domu…

(…)

16 komentarzy:

  1. podglądanie jesieni w naturze daje dużo radochy.
    nawet, jeśli wilgocią trochę zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, palenie jest lepsze od palenia w piecu, przynajmniej popielniczkę można chwycić jedną ręką. I tańsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak palenie w piecu, choć mniej atrakcyjne, znacznie zdrowsze:)

      Usuń
    2. Ponoć nie w Krakowie :)

      Niech Twoja Mama szybko się poskleja, trzymam kciuki. Dużo spokoju Wam życzę :*

      Usuń
  3. uroki zakończenia lata - palenie w piecu zasmarkane chusteczki czyli klimat z gorączką w tle - zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sie samo przez sie rozumie. Ale i tak nienawidzę takiej zimnej jesieni i reklam kropli do nosa w TV

      Usuń
  4. Ważne by wszystko się dobrze ułożyło i w zdrowiu. Palenie w piecu, przydatna umiejętność :) jak widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po przeprowadzonej diagnostyce chirurdzy zdecydują co dalej. tymczasem na oddziale ogarną cukrzycę i stan zapalny

      Usuń
    2. Dzięki eM, wyniki na tyle się poprawiły, że nie jest potrzebna hospitalizacja. Termin operacji również został wyznaczony na początek przyszłego roku.

      Usuń
  5. Tak to właśnie wygląda. Dopóki ogarniam świadomością, unikamy wprowadzanim obcych na swój intymny teren. Ważny bałagan, nieswieża bielizna itp. A jakim cudem ma być świeża, skoro gorączka, dreszcze i co by tam tylko jeszcze. Zdrowia dla Mamy, z pęcherzykiem żółciowym nie ma żartów, sama tego doświadczyłam.

    OdpowiedzUsuń