20 stycznia

Blue Friday

Zaczęło się już o świcie, kiedy budzik wyrwał mnie brutalnie z mojego pięknego snu o niczym. Później było już tylko lepiej. Wstąpiwszy w pracy do sekretariatu po korespondencję nadziałem się na nadszefa.
- Byliśmy umówieni na dzisiaj – powiedział podając mi rękę na powitanie. – Zapraszam.
- Byliśmy? – zdziwiłem się szczerze, bo nie pamiętałem w jakiej sprawie miało być to spotkanie. Improwizowałem, bo spraw służbowych nigdy nie brakuje. Gdzieś z tyłu mojej głowy kołatała się dziwna myśl, że to ja prosiłem o to spotkanie. Kwadrans po opuszczeniu gabinetu nadszefa przypomniałem sobie, po co byliśmy umówieni, więc wróciłem. Nawet nie patrzył na mnie dziwnym wzrokiem, był zbyt zajęty. Cały dzień w pracy spędziłem w jakimś takim roztargnionym rozprzężeniu, wykonując swoje obowiązki automatycznie. Stan ten osiągnął apogeum po pracy, może dlatego, że resztki koncentracji i zborności zużyłem na pokonanie samochodem drogi do domu. Gdzie czekał ciekawy mejl od jednego z blogerów na temat deliberacji, który musiałem przeczytać kilka razy, żeby zrozumieć, a zwykle nie mam problemu z czytaniem ze zrozumieniem. No i odpowiedzieć, co zajęło mi również o wiele więcej czasu niż standardowo. Towarzysząca tym czynnościom refleksja, że oto demencja pożarła resztki mojego intelektu, nie zdołała mnie zgnębić tylko dlatego, że późny wieczór zlitował się nade mną każąc pójść spać…     

***

Blogger zdurniał kompletnie i przeniósł większość komentarzy spod postów do spamu. Pewnie zupełnie bym się w tym nie złapał, gdyby nie chwila mniejszego roztargnienia. Zwróciłem mianowicie uwagę na informację o pojawieniu się nowego komentarza pod postem, którą otrzymałem mejlem. Chcąc na niego odpowiedzieć nawiedziłem swojego bloga i ze zdziwieniem skonstatowałem, że komentarzy żadnych nie ma. WTF pomyślałem i zadumałem się egzystencjalnie, co też zaowocowało, dlatego warto się czasem zadumać. Przypomniałem sobie, że eM coś wspominała u siebie o znikających komentarzach i Mr Aberfeldy, wszedłem więc w spam w ustawieniach i tam je odnalazłem. Chyba serwery źle znoszą zmasowany atak blogerów przenoszących swoje blogi z zamykanego blog.pl.

14 komentarzy:

  1. Bardzo interesująca była ta korespondencja Adam, naprawdę. Dzięki! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była? Jest. To ja dziękuję, że dzielisz się swoją wiedzą.

      Usuń
  2. Tak, na razie trzeba sprawdzać notorycznie dział "Komentarze" w ustawieniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba coś zmienili, bo aktualnie tego problemu nie ma.

      Usuń
  3. Ale wiesz, w moderowaniu jednak nic nie ginie :) miej dobry czas pięknoto!

    OdpowiedzUsuń
  4. this too shall pass
    będą lepsze dni

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Niestety była to rozdzierająca wątpia najprawdziwsza jawa. Choć to rozdzieranie to metaforyczne. I nie takie znowu rozdzierające:)

      Usuń
  6. Piękny sen o niczym? Hmmm, fajnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo rzadko pamiętam sny, więc mawiam, że zazwyczaj śnię o niczym.

      Usuń
  7. Mówią, że roztargnienie bierze się z zakochania. Ja jestem pewnie zakochana permanentnie i długodystansowo.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger