31 maja

Pożegnanie z Afryką

Elka. Niegdyś moja bliska przyjaciółka. Choć była kilka lat ode mnie starsza, bardzo dobrze się rozumieliśmy. Tak się złożyło, że w tym samym czasie, kiedy ja wyjechałem do Katowic na studia, Elka, po tym, jak jej małżeństwo się rozpadło, wyemigrowała do UK. Nasza przyjaźń siłą rzeczy rozluźniała się, aż w zasadzie zanikła. W międzyczasie Elka w UK poznała kogoś, z kim była kilka lat. Ten związek również się rozpadł. Choć zawsze kręciło się wokół niej mnóstwo mężczyzn, bo śliczna, Elka rozczarowana dwoma nieudanymi związkami przez jakiś czas była sama, jednak 5 lat temu, zupełnie przypadkiem, poznała kogoś. Zakochali się w sobie jak para nastolatków. Byli razem trzy lata – szczęśliwi, zakochani. Któregoś niedzielnego poranka zbudziła się z poczuciem, że coś jest nie tak. Wzbierający nieokreślony strach sprawił, że odruchowo przytuliła się do niego i wtedy świadomość poraziła ją jak błyskawica: był bezwładny i nie czuła ani nie słyszała jego oddechu. Zerwała się i próbowała go zbudzić – nie reagował. Wezwała pogotowie. Lekarz stwierdził zgon. Autopsja wykazała, że zmarł we śnie z powodu pęknięcia tętniaka aorty. Elka pogrążyła się w rozpaczy. Teraz już jest lepiej, choć wciąż robi sobie wyrzuty za jakiekolwiek objawy swojej radości. Bardzo jej współczuję. Pamiętam nasze niekończące się rozmowy o życiu, o nadziejach i marzeniach. Pragnęła miłości jak w „Pożegnaniu z Afryką” i to jej marzenie spełniło się. Spotkałem przypadkiem jej siostrę, która opowiedziała mi tę smutną historię… 

16 komentarzy:

  1. Biedna Elka :( Aż czuję tę jej rozpacz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałem kiedyś w radiu, że na Zachodzie żałobę, która trwa dłużej niż tydzień traktuje się już teraz jak depresję i leczy tabletkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten zdegenerowany Zachód...

      Usuń
    2. Poprawka - chodziło o 2 tygodnie.
      I to jest już oficjalnie zaaprobowane przez WHO i ujęte w ICD-10 (International Classification of Diseases).

      Usuń
  3. hmm, mój tata właśnie na to zmarł... tylko przy tym sporo się nacierpiał, tu przynajmniej miał spokojne odejście... współczuję, trudno się odnaleźć po takim zdarzeniu jak przebywało się z kimś codziennie, nagle świat staje się taki "pusty"...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla niej okropne, dla niego - w zasadzie błogosławieństwo bezbolesnej śmierci. :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. piękna śmierć nawet jakkolwiek dziwacznie to zabrzmi godna pozazdroszczenia. A ona cóż ... wszystkich nas czeka powoli strata rodziców/partnerów/przyjaciół a czasem i dzieci ... życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy wcześniej czy później będziemy musieli przeżyć odejście kogoś bliskiego, choć trudno to nawet sobie wyobrazić.

      Usuń
    2. ja już mam sporo tego za sobą. Jak byłam małym dzieckiem zmarli mi wszyscy dziadkowie a potem ojciec. Została mi tylko mama więc w sumie ... wiem czego się spodziewać.

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że na to nie da się przygotować

      Usuń
    4. oczywiście, że się nie da. Ale bardziej miałam tu na myśli, że syty głodnego nie zrozumie czyli np. mnie w szkole nie rozumieli nigdy Ci którzy wtedy mieli jeszcze i dziadków i rodziców. Nie byli w stanie pojąć jak to będzie jak ich zabraknie a ja już to wiedziałam. Do teraz mam znajomych, którzy nadal mają szczęście mieć oboje rodziców i mówią, że sobie nie wyobrażają co będzie jak ich zabraknie natomiast ja od blisko 30 lat już to wiem.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger