01 października

Szara godzina

Stoję w oknie o szarej godzinie i patrzę na dachy Paryża. On gdzieś tam oddycha, patrzy, rozumie, czuje. Może pracuje właśnie. Może odpoczywa. Czyta, albo ogląda telewizję. Lub w jednej z niezliczonych paryskich knajpek siedzi przy stole i śmiejąc się, z błyszczącymi oczyma, rozmawia ze swymi przyjaciółmi... A może... Może tak jak ja stoi teraz w oknie, błądząc wzrokiem po dachach Katowic...

Stoję w oknie i patrzę na dachy Paryża, choć to nie z jego powodu się smucę. Stoję i patrzę. Bo znowu to nie ja zostałem wybrany…

Dwa miesiące codziennych kilkugodzinnych rozmów przez telefon i niezliczonej ilości smsów. Rozmowy twarzą w twarz. Modre oczy. Oswajanie lisa*, małe kroczki, wspólna droga**. Budzący się z letargu mały płomyk nadziei, że może... Bo bardzo cię lubię i zależy mi na tobie. MYwanie***. Cisza. Po dwóch dniach melodramat. Najlepszy przyjaciel, piękny jak letni poranek, powiedział mu, że go kocha, czym uświadomił mu, że on też go kocha. Wyrzuty sumienia. Zapewnienia, że nie planował tego, nie chciał skrzywdzić, że szanuje, lubi, ceni ogromnie i bardzo chciałby, żeby nasza znajomość przetrwała. Starannie maskowane rozczarowanie, poczucie odrzucenia i złość. Uśmiech siłowo utrzymywany na twarzy, zapewnienie, że rozumiem, że życzę szczęścia. Życzliwe pożegnanie. Cisza. Przed chwilą sms o treści Dezyderata - Max Ehrmann. Nie potrafię się na niego gniewać. Rozumiem. Umysłem. Bo emocjami jeszcze nie. Odpisałem, że mam nadzieję, że jest mu tak, jak pragnął, żeby było. Pisząc myślałem: jaka szkoda, że wspólna droga nie będzie nam dana...

Patrzę na znikające w gęstniejącym mroku dachy Paryża nie bez powodu...****
_____________________
* Mały książę
** jego autorskie
*** pojedziemy, zrobimy, etc., my
**** Dezyderata ma poczesne miejsce w życiowym kanonie Szarookiego

24 komentarze:

  1. Przykro mi, ponieważ kiedyś znalazłem się w podobnej sytuacji, wspólne spędzanie czasu, przyzwyczajanie się do siebie, a tu nagle informacja zwrotna, że kocha współlokatora, który od kilku miesięcy podkochiwał się w nim.
    Nie wiem czemu, ale początek Twojego wpisu przypomniał mi cytat: "Już zmierzch, szary jak wilk".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale kolejny bagaż złych doświadczeń masz ze sobą. Obyś znalazł mężczyznę, który pokocha Cię ze wzajemnością, tego Ci życzę. :)
      A cytat jest z książki i filmu na jej podstawie: "Dzikie noce" Cyrila Collarda. Jeśli nie miałeś okazji przeczytać lub obejrzeć, to polecam. Tłumaczenie w wersji polskiej książki pozostawia wiele do życzenia, ale jak potrafisz francuski to możesz przeczytać oryginał.

      Usuń
    2. Dzięki Blask i wzajemnie. "Dzikich nocy" nie widziałęm, ale pamiętam, że swego czasu o tym filmie było głośno.

      Usuń
  2. ehhh... :(
    Usciski gorace, Adamie! Taka sytuacja wyrywa cos ze srodka czlowieka, wiem...
    Czasami potrzeba potem duuuzo czasu, zeby zaleczyc to miejsce, a czasami wcale nie tak duzo jak sie myslalo. Wiec zycze Ci z calego serca tego drugiego przypadku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczucie odrzucenia i rozczarowanie miną z czasem, wiem, takoż żal. To wszystko było świeże, więc mam nadzieję na opcję nr 2. Dzięki.

      Usuń
  3. Aż mi się przypomniała "Dezyderata" w wykonaniu Piwnicy pod Baranami, za co dziękuję, bo niezbyt często do tego wracam.

    Szkoda, że w takich przykrych okolicznościach. Ten scenariusz jednak jest typowy, jakkolwiek gorzko to brzmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia stara jak świat o zakochanym przyjacielu, chłodnej kalkulacji (bez wątpienia tak było w tym przypadku) i wyborze opcji, która jest już dobrze znana.

      Usuń
  4. Mogę Cię tylko objąć wirtualnie. Gdybyś tu był, objęłabym Cię tak po ludzku, zwyczajnie. Wiem co czujesz. Nie wiem co Ci napisać. Chciałabym żebyś znalazł te oczy, tylko Twoje, tylko w Ciebie wpatrzone...
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jest ok. Nie siedzę w kąciku i nie chlipię. Ot, życie. Nie wiem, czy znajdą się te oczy tylko we mnie wpatrzone - z każdym rokiem (a jestem po 40.) szanse gwałtownie maleją.

      Usuń
    2. Życie jest nieprzewidywalne Adamie. Mężczyzna, o którym pisałam nie tak dawno, odszedł. Zanim to zrobił, rozsiadł się na fb, a tam jest dużo kobiet. Może się żalił, przestraszyła go czekająca mnie kolejna operacja, to że utykam, jestem starsza...Takie tam lęki. Teraz jest z inną kobietą. Ich zdjęcia na fb wstrząsnęły mną...
      Nie oceniam go. Był częścią mojego życia. Był, ale nie jest, a ja nie mam zwyczaju roztrząsać przeszłości. Nie lubię wracać do wspomnień, co nie znaczy, że czasem pod wpływem jakiegoś impulsu nie wracam. Nie kolekcjonuję zdjęć ani pamiątek. Tak już mam.
      Żyję dalej, najlepiej jak umiem, ciesząc się każdym podarowanym dniem. A co będzie jutro, za miesiąc, za rok? Któż to wie?
      Marytka

      Usuń
    3. Czymże jest to moje rozczarowanie, w porównaniu z Twoim... Przykro mi, że to Cię spotkało.

      Usuń
    4. Każde rozczarowanie boli. Niech Ci nie będzie przykro, proszę. Mam w sercu taki dziwny spokój, żadnych złych emocji tylko spokój i dobrze mi z tym.
      Niech Ci się wszystko ułoży tak jakbyś chciał:-) W sprawach uczuć wiek czasem nie ma nic do powiedzenia. Życie jest nieprzewidywalne (jak wcześniej napisałam) zarówno w tym co nas dotyka jak i w tym co uszczęśliwia:-)
      Marytka

      Usuń
    5. Dzięki. Tobie również życzę, żeby wszystko poukładało Ci się tak, jakbyś chciała:)

      Usuń
  5. Przesyłam pozdrowienia i trochę dobrego samopoczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, jest już całkiem nieźle. Mam nadzieję, że u Ciebie również.

      Usuń
  6. Czas, do takich spraw nadaje się najlepiej. Uściski

    OdpowiedzUsuń
  7. myślałam, że takie numery wykręcają sobie tylko heterycy ale widzę teraz, że trafić może na każdego.

    W zasadzie kiedyś już się przekonałam, że w ludziach coś takiego siedzi, że kupę czasu nie ujawniają uczuć a potem jak się okaże, że obiekt ich westchnień kogoś już ma to nagle sru i oznajmiają mu, że oni jednak też i to od dawna i bla bla bla. Dziwne to bo mobilizacja przychodzi dopiero jak ktoś Ci sprzed nosa Twój obiekt sprzątnie.

    W zasadzie coś takiego przytrafiło mi się w życiu dwa razy. Najpierw kiedy oznajmiłam, że wychodzę za mąż to "chwilę" później oświadczyła mi się inna osoba (totalnie to było od czapy) a potem jak byłam znów z kimś kto był dupkiem do potęgi i nawet zapomniał o moich urodzinach a na święta nie przyleciał z delegacji (bo świąt nie lubi i nie chciał z moją ani swoją rodziną ich spędzać a ja tak) to z kolei okazało się, że też kto inny mi powiedział, że mnie kocha a tamten to dupek.

    W zasadzie jak teraz to piszę to się okazuje, że ze 20 lat życia mam popaprane i kupa w nim dziwacznych historii ale nic to. Wszystko się w życiu zdarzyć może. Głupia i nie miła to sytuacja, na pewno nie dowartościowująca ale miń to, zostaw w tyle i dalej naprzód !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie sytuacje, że przyjaciel (przyjaciółka) zakochuje się w przyjacielu (przyjaciółce) są bardzo częste. W moim wypadku smaczku całej sytuacji nadaje fakt, że to ów przyjaciel mnie z Modrookim "swatał". Kiedy uświadomił sobie, że coś między nami zaczyna się dziać, przypuścił ułańską szarżę, a że zna Modrookiego od 14 niemal lat, doskonale wiedział, jak ją przeprowadzić. O wyborze Modrookiego zdecydowała chłodna kalkulacja (70%) i romantyzm (reszta). Lubię Modrookiego, zależy mi na nim. Wyczucie, delikatność i szczerość, jakimi wykazał się w tej bardzo niezręcznej dla nas obu sytuacji sprawiły, że chcę z nim utrzymać kontakt, bo to bardzo ciekawy, inteligentny i wartościowy człowiek. Jego przyjacielowi należą się bęcki za takie swatanie:) Jeśli kontakt będzie przez nas utrzymywany w miarę symetrycznie, nasza znajomość utrzyma się, jeśli nie, ja jednostronnie utrzymywał jej nie będę. To oczywiste również dla niego.

      Usuń
    2. no właśnie czyli też coś go olśniło dopiero jak Cię swatał :) przyjaźń też dobra rzecz więc liczę, że choć to Ci się uda. A zresztą nie wiadomo jak to się jeszcze może skończyć. Sama robiłam już różne dziwne zwroty akcji w życiu. Nigdy nie przewidzisz :D

      Usuń
    3. Czas pokaże, czy ta znajomość przetrwa i czy będzie się rozwijać.

      Usuń
  8. Fuck, przykro mi. To musiało boleć. "a kiedyś cie znajde, znajdę cię"

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger