16 marca

I oto zniknie drżenie rąk...

 

I oto znikło drżenie rąk,
już czas na szczyt.
I opadł strach na samo dno,
w przepaści dym.
Nie ma powodu w miejscu tkwić,
jest przecież tak,
że można zdobyć każdy szczyt
i każdą dal.

Wśród nieprzebytych szlaków swój
odnaleźć chcę,
z niepokonanych granic stu
ta za mną jest.
A śnieg imiona topi tych,
co tutaj śpią.
Przez tyle dróg nie przebiegł nikt,
a ja mam swą.

Tutaj błękitnym lśnieniem lód
okrywa stok
i tajemnice czyichś stóp
w granicie tkwią.
W marzenia swoje sponad głów
spoglądam hen…
I święcie wierzę w czystość słów
i śniegu biel.

[Władimir Wysocki, przeł. Paweł Orski]

6 komentarzy:

  1. Nigdy nie rozumiałam tego, co każe ludziom pchać się na szczyty. Za to kiedy Wysocki o czymś śpiewa, to się robi piękne. On by zrobił niepokorną poezję nawet z instrukcji obsługi pralki automatycznej. Więc słucham. Buzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż się taka gula w gardle robi normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga przez biel, nieprzebyta...
    Każdy ma swój szczyt

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger