29 czerwca

Tsunami

Podnosząc się z kucków wygrzmociłem kością ogonową w komodę z impetem, który w stojącym na niej akwarium wywołał tsunami tak spektakularne, że aż zamieszkująca je welonka sfajdała się z wrażenia. Szczęśliwie komoda, akwarium, welonka i moja część peryferyjna, choć nieco sponiewierane, wyszły z tego zdarzenia bez szwanku.

12 komentarzy:

  1. Twoja kość ogonowa jak machnięcie skrzydeł motyla...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że to welonka, a nie Twoja część peryferyjna zrobiła z wrażenia, co zrobiła:)
    Oj tam, oj tam. Ważne, że jesteście w jednym kawałku, oba "cwai" z komodą i akwarium włącznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co? Zaraz się dowiesz:) Te meble i inne rzeczy to się ostatnio jakieś agresywne zrobiły. Ten upał im szkodzi czy co? Dzisiaj zaatakowały mnie drzwi wejściowe przydzwaniając w kolano. Cały gwiazdozbiór zobaczyłam. Potem dokopało mi krzesło balkonowe w duży palec u stopy. Przypomniałam sobie najgorsze przekleństwa. A na końcu rzucił się na mnie parapet zaokienny, wyrywając mi kawałek ciała pod łokciem. Właśnie oglądałam sobie straty, na łokciu, bo parapet cały. Może Twoja komoda też jakiś okres buntu przechodzi?

      Usuń
    2. Wygląda to normalnie na jakąś zmowę:)

      Usuń
  3. To masz szczęście. I zapewne siniaki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że jest już dobrze :) welonka - dzielna bestia ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ło matko - nie ma to jak mieć obolały zadek....Moja ciotka miała kiedyś złamaną kość ogonową - a dla nas wtedy dzieci radość była przednia . Sama nazwa KOŚĆ OGONOWA budziłą we mnie ogólną radość ale nie nie nie żebym się nabijała , no coś Ty

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger