30 lipca

Nagonka

Nagonka
Wiele warszawskich restauracji wywiesiło na swoich drzwiach naklejki "Tu jesteś u siebie, bo miłość nie wyklucza", w reakcji na nalepkę "Strefa wolna od LGBT" dodaną do wydania jednego z prawicowych tytułów. Sąd wydał wyrok zabraniający dystrybucji naklejki „Strefa wolna od LGBT”. Wyrok został zignorowany…

W Szczecinie ksiądz został zaatakowany w zakrystii przez (jak się później okazało) trójkę notowanych już, nietrzeźwych zbirów – został uderzony, poturbowany, oberwał też kościelny. Według Polsat News, na podstawie relacji poszkodowanych, najpierw napastnicy mieli domagać się ornatów i różańców. Mieli chcieć też odprawić mszę ze ślubem - jeden z nich miał się zastanawiać, czy ma przy sobie obrączki. Nieco więcej „światła” na tę sprawę rzuciła telewizja publiczna w programie informacyjnym o 17 informując, że miało dojść do profanacji świątyni, ponieważ ów ślub, którego bandyci mieli udzielać, miał być ślubem gejowskim. Czytałem i oglądałem wypowiedzi zaatakowanego księdza, komunikat kurii szczecińskiej, włączyłem nawet informacje Telewizji Trwam ciekawy, jak oni tę sprawę przedstawią – nie było w nich ani słowa o ślubie gejowskim…

Kilka dni temu Biedroń na spotkaniu przedwyborczym mówił o „zmienianiu oblicza kraju” – Madzia Ogórek zatrzęsła się w telewizji publicznej z oburzenia, bo zdaniem biedaczki naigrawał się ze słów papieża Jana Pawła II, wypowiedzianych przez niego czterdzieści lat temu na Placu Defilad w Warszawie… 

Przy okazji wczorajszego piętnastominutowego obcowania z telewizją publiczną (niestety mama siłą przyzwyczajenia ogląda program informacyjny o 17) odkryłem dlaczego ojciec dyrektor stwierdził onegdaj podczas zlotu swoich bojówek na Jasnej Górze, że telewizja publiczna pokazuje plugastwo. I ja się z nim ten pierwszy i może jedyny raz zgadzam, bo na własne oczy i uszy owego plugastwa doświadczyłem…

I smieszno i straszno.

29 lipca

Życie polityczne

- Przytoczę taki obrazek obyczajowy, który moim zdaniem dobrze ilustruje to, co się teraz dzieje w polskiej polityce – powiedział onegdaj Gustaw Holoubek poproszony przez "Charaktery" o skomentowanie ówczesnej sytuacji politycznej w kraju. - W jednym z teatrów na próbie Kalina Jędrusik zapaliła papierosa. Na scenie nie wolno palić papierosów. Zbliżył się strażak i powiedział: „Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić”. A Kalina jak Kalina – z wdziękiem odparła: „Odpier… się, strażaku”. I on strasznie się zamyślił, poszedł za kulisy i tam trwał jakiś czas. Potem nabrał powietrza, wrócił na scenę, ale tam już nie było Kaliny, tylko Basia Rylska. On jednak tego nie zauważył, bo oczy zaszły mu bielmem z wściekłości, i krzyknął do Rylskiej: „Ja też potrafię przeklinać, ty k… stara!” Kompletnie zdumiona Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu. Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: „A pan jest ch…!” Przy czym strażak na posterunku też już był inny. Więc tak wygląda życie polityczne w naszym kraju.

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger