13 grudnia

M.

- Tak się cieszę, że jesteś - dotknąłem jego dłoni. - Aż trudno mi uwierzyć, że siedzisz tu naprzeciwko mnie. Długo cię nie było i bardzo tęskniłem. Po naszym rozstaniu - splotłem palce z jego palcami - nie było łatwo. Wiem, że tobie również. Byłem dzielny i odkryłem, co to męstwo, bo choć rozpadłem się na kawałki, to żyłem, pracowałem, funkcjonowałem niemal normalnie, nosząc w sobie tę obezwładniającą pustkę, jak ogromną bryłę lodu w miejscu, gdzie kiedyś było moje serce. Pozbierałem się z czasem i podniosłem. Wiesz, w sumie jest ok. Czasem tylko ta pustka, która choć znacznie się zmniejszyła, nie zniknęła jednak całkowicie, dopada mnie i tęsknię za tobą. Puszczam sobie wtedy w tle zestaw ulubionych piosenek, kładę się, zamykam oczy i odpływam w marzenia. Odtwarzam w pamięci barwę twojego głosu, twój zapach, twoje spojrzenia, nasze miejsca, gesty, dotknięcia, słowa. Robię to drobiazgowo, żeby poczuć jeszcze raz to, co ty sprawiałeś, że czułem. I nie jest to rodzaj jakiegoś wyrafinowanego samoudręczenia, tylko taki swoisty remanent, przeliczenie i skatalogowanie zasobów pamięciowych z tobą związanych, który sprawia mi przyjemność. Strzegę ich w sobie czujnie, żeby żadnego nie uronić. Wiem, że to rozumiesz, bo przecież rozumiałeś mnie, jak nikt inny. Nigdy ci tego nie powiedziałem, ale wiele razy patrząc na ciebie śpiącego obok mnie, myślałem z lekkim niedowierzaniem, że ty, jeden z najinteligentniejszych i najprzystojniejszych mężczyzn, jakiego dotąd spotkałem, kochałeś mnie i z wszystkich ludzi na świecie chciałeś tylko mnie. Mnie. W porównaniu z tobą, do bólu zwyczajnego przeciętniaka. Nikogo nie kochałem tak, jak ciebie i nikt nie kochał mnie tak, jak ty. Patrzę na twoją, tak bardzo mi drogą twarz, czuję twój zapach, dotyk i ciepło twojej dłoni i całym moim jestestwem chcę zawołać, żebyś nie opuszczał mnie już nigdy więcej, ale wiem, że to sen, z którego właśnie się budzę…

3 komentarze:

  1. Dzięki, że dzielisz się. Niby wiem, że to potrzeba wrażliwych osób, żeby gdzieś to uwiecznić, pokazać, ale zawsze jestem wdzięczny, kiedy ktoś się tak otwiera, nawet kiedy musi, bo go zadusi:)
    Trzymaj sie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ująłeś - musi bo zadusi:) Dzięki.

      Usuń
    2. Zatem muś. Jeno nie zaduś:)).

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger