19 stycznia

Garstka głupot

Brązowooki
W sobotę znowu się miniemy przy oficjalnej okazji. Nie będzie możliwości, żeby mogło wydarzyć się cokolwiek spontanicznego, więc będę sobie mógł jedynie na niego popatrzeć. Wizualnie jest bardzo miły dla oka, więc pooglądanie go sobie zawsze jest przyjemne… „Dobre i choć co”, jak mawia się u mnie w górach. Może uda mi się złapać jakieś jego zaciekawione spojrzenie. Będzie oczywiście pełna gala, a w pełnej gali wyglądam efektownie, jak to niedawno słusznie zauważył Modrooki. Brązowooki w zwykłych ciuchach (dżinsy i t-shirt) widział mnie tylko raz w październiku i nie poznał:)
***
Szarooki
Odwiedziłem go dziś na fb. Wrzucił link do artykułu w gazecie, którego jest autorem. Przeczytałem. O jego specjalności mam marne pojęcie, ale abstrahując od merytorycznej zawartości, na której nie bardzo się znam, artykuł napisany jest znakomicie. Pisać to on naprawdę potrafi. Zawodowo w Szczecinie jest bardzo ceniony i bryluje bez dwóch zdań. Oprócz linku do artykułu, Szarooki zamieścił też nowe zdjęcie profilowe. Świetnie wygląda uśmiechnięty. To foto bardzo dobrej jakości, więc można sobie je powiększyć i pooglądać. Tak też zrobiłem i poddałem fotę dokładnej analizie. Zmienił się trochę: skronia mu się przyprószyły siwizną, na czole pojawiły się bruzdy, zmarszczki mimiczne wokół oczu, cienie pod oczami. Jednym słowem pierwsze oznaki zbliżania się do czterdziestki, które sprawiają, że... jest jeszcze przystojniejszy. Wtedy wyglądał jak chłopak, teraz wygląda jak mężczyzna. Jest bardzo podobny do ojca i tak jak on będzie pięknie dojrzewał. Patrzę na to zdjęcie i serce mi się ściska, że nie mogę pogładzić dłonią jego przyprószonej siwizną skroni i powiedzieć, jak bardzo mi się podobają te zmiany, jak bardzo on mi się podoba właśnie taki. Żałuję, że nie jest nam dane radować się naszym dojrzewaniem.
***
Byłem dziś w parku. Pospacerowałem, posiedziałem chwilę na naszej ławeczce przy stawie. Patrząc na młode łabędzie patrolujące staw, uświadomiłem sobie, że odkąd wiem, że nie ma już Jenny, która była świadkiem moich i Szarookiego wspólnych tam obecności, to miejsce nie jest już takie samo, jakie było. Tak, jakby przestawało być nasze, a stawało się już tylko moje
***
Podczas pisania tego posta, w tle łagodnie sączyła się piosenka Gawlińskiego „Kalejdoskop Bardo” nieinwazyjnie penetrując mój słuch... 


5 komentarzy:

  1. A nie zastanawiałeś się nad przeniesieniem tej znajomości na pole czysto przyjacielskie? Jak rozumiem od sześciu lat nie zamieniliście z Szarym słowa, a może warto? Czy to jednak zbyt wiele i zamiast lepiej, będzie równia pochyła w nieszczęściu i samotności?
    hwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To awykonalne. Więcej o tym w dzisiejszym poście, który, dzięki Twojemu inspirującemu pytaniu hwa, zaczyna się pisać.

      Usuń
    2. W takim razie czekam;-)
      hwa

      Usuń
  2. Hm... jakbyś opisywał mojego znajomego K. :) no ale świat jest zbudowany z podobieństw :)

    uśmiechy

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger