24 stycznia

O śnie

Śniło mi się dzisiaj nad ranem, że rozmawiam z Brązowookim na tej dzisiejszej oficjalnej uroczystości. Rozmawiamy, uśmiechamy się do siebie, jest bardzo miło. Nagle spoglądam w dół i z przerażeniem dostrzegam, że zamiast czarnych półbutów, mam na stopach trampki! W kolorze wściekłego, wypalającego rogówkę seledynu! Do mojego przepięknego czarnego garnituru! Brązowooki podąża za moim wzrokiem i również spogląda w dół na te moje oślepiająco seledynowe trampki, podnosi wzrok, patrzy mi w oczy i zaczyna się głośno śmiać. Ja też zaczynam się śmiać... Obudziłem się na siedząco. Spojrzałem na zegarek - była 8 rano. Wysztafirowałem się dzisiaj i wychodząc do roboty zatrzymałem się w drzwiach, spojrzałem w dół na swoje stopy, żeby sprawdzić, czy na pewno włożyłem czarne półbuty, a nie seledynowe trampki, których nie posiadam.:) Na co to się śniło?  

2 komentarze:

  1. Cóż, zważywszy na to, że czarny tak bardzo nie pasuje do niczego (to antykolor), że pasuje do wszystkich innych kolorów, to seledynowe trampki mogłyby nawet uchodzić za świadomą stylówę. Więc śnij spokojnie. ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłyby. Choć nadszef z pewnością nie byłby zadowolony, bo tradycjonalista. Choć to też mogłoby być dobre, bo uruchomiłby mnie, żebym się zmył jak najdalej od niego i miałbym pretekst, żeby przemieścić się wprost do Brązowookiego. Oczy wszystkich zgromadzonych zostałyby zniewolone przez ten psychodeliczny seledyn i wreszcie mógłbym efektownie zabrylować na tzw. salonie.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger