25 lutego

Kolejny

To był ciężki dzień. Po powrocie do domu położyłem się na moment i zamknąłem oczy, żeby odetchnąć i rozprężyć się. W wyobraźni zobaczyłem jego twarz i oczy, takie, jakie ostatni raz je widziałem. Smutne takie... Chciałbym, żeby, tak jak kiedyś, położył głowę na moich kolanach. Gładziłbym jego włosy. Rozmawialibyśmy o takich zwyczajnych, codziennych sprawach. Wszystko byłoby prostsze, łatwiejsze, jaśniejsze… Zamierzam obejrzeć „Idę”. Żałuję, że nie będzie mi towarzyszył. W ogóle żal mi, że nie obejrzę z nim więcej żadnego filmu, spektaklu, nie wysłucham koncertu. Jego zachwyt nad każdym przejawem piękna był taki zaraźliwy - sprawiał, że obcowanie ze sztuką ekscytowało mnie jeszcze bardziej… Tych żalów jest więcej: że nie złoży głowy na moich kolanach, nie pogładzę jego włosów, nie obejmiemy się szepcząc dobre słowa, nie powiemy sobie „Kocham Cię”. Żałuję, że nie mówiliśmy tego sobie każdego dnia...

W tle dyskretnie sączy się z głośników jedna z moich ulubionych piosenek. Słuchałem jej często, kiedy na dwa tygodnie zamroził naszą relację. Identyfikowałem się z jej treścią myśląc, że nie znaczę dla niego tyle, ile on dla mnie. Myliłem się… Jutro będzie nowy dzień. Może lepszy niż dzisiejszy? Mimo, że kolejny bez niego...


4 komentarze:

  1. Ehhh, Adam....
    Jak tak Ciebie czytam to przypomina mi się wiersz Haliny Poświatowskiej "Ja jeszcze ciągle czekam"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "wąskie wieże kościołów nakłuwają niebo
      i dni tak lekko biegną nie wiadomo gdzie "
      Tak, to bardzo piękny wiersz. Wrzucę go na bloga

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger