24 marca

Dolcze Kabana

W odpowiedzi na pytanie „Gdybyś miał wpływ na wybór orientacji to…” napisałem, że wybrałbym orientację hetero. Moją Czytelniczkę zdziwiła ta moja odpowiedź. A ja rzeczywiście, gdybym miał możliwość wyboru, tak właśnie bym wybrał i już tłumaczę dlaczego.
Wierzę, że odnalezienie swojej drugiej połówki nie jest proste również w „środowisku” hetero, ale mimo wszystko dużo, dużo łatwiejsze niż w „środowisku” homo, bo zwyczajnie jest nas, homo, mniej. Heteroseksualne osoby nie muszą ukrywać swojej orientacji, swoich związków, a od osób homoseksualnych w sposób, jeśli nawet nie bezpośredni, to dorozumiany, żąda się tego. Zresztą dla własnego bezpieczeństwa lepiej zachować dyskrecję, żeby nie narazić się jakimś krewkim osobnikom. Nie spotkała mnie dotąd żadna forma dyskryminacji z tego powodu, ale też dbam o tę dyskrecję. Wiele osób homoseksualnych doświadczyło jednak przeróżnych form dyskryminacji, agresji i przemocy. Ja tę agresję nawet do pewnego stopnia mogę zrozumieć (ale nie usprawiedliwić!), bo osobnicy pozbawieni zdolności do autorefleksji i cierpiący na niedowład empatii, czują lęk przed wszystkim, co przekracza ich zdolność pojmowania. A niezrozumienie + lęk + niedowład empatii = agresja. Ujawnienie swojej, innej niż typowa, orientacji oznacza stygmatyzację do końca życia i bycie postrzeganym głównie przez pryzmat owego stygmatu. A swoją drogą to ciekawe, że tyle emocji może wzbudzić zaglądanie komuś do łóżka - takie... podglądactwo, które, moim zdaniem, wcale najzdrowsze nie jest. Również osobom inteligentnym i empatycznym wcale nie jest łatwo uwolnić się od stereotypów, które w naturalny sposób się narzucają. Przebić się przez stereotypy jest bardzo, bardzo ciężko. Jestem człowiekiem wierzącym, a kościół katolicki zdecydowanie nie pochwala relacji i związków jednopłciowych, zatem według nauki kościoła jestem nieuporządkowany wewnętrznie. Kościół zaleca samotne trwanie, albo… zepchnięcie na margines życia religijnego przez pozbawienie możliwości korzystania z sakramentów. Z tym również trzeba sobie radzić. Gdybym miał możliwość wyboru orientacji, wybrałbym hetero również z powodów, że tak to ujmę, rodzinnych. Choć mogę stworzyć szczęśliwy jednopłciowy związek - rodzinę, to jednak, co oczywiste, bez możliwości spłodzenia potomstwa. No właśnie, dzieci. To musi być naprawdę fajne być rodzicem. Kochać, chronić, wychowywać swoje dziecko - krew z krwi i kość z kości. Jestem sceptyczny, jeśli chodzi o adopcję dzieci przez pary jednopłciowe. Choć nie mam żadnych wątpliwości, że takie pary mogą stworzyć dziecku szczęśliwy dom i otoczyć je miłością, to jednak za mało wiemy o konsekwencjach takiego wychowania, bowiem wnioski psychologów są skrajne i wykluczające się. Dopóki takie będą, będę sceptyczny. Tak jak panowie Dolce i Gabbana. Ten ich sceptycyzm tak oburzył panią Kopaczową, panią premierę znaczy, że huknęła medialnie na owych panów, deklarując, że nie będzie nabywała produktów marki „Dolcze Kabana”, jak była uprzejma powiedzieć. Ciekawe, jakie wrażenie na panach Dolce&Gabbana zrobiła owa groźba? Zapewne kolosalne... Wyobrażam sobie, jak po tej wypowiedzi, pani premiera rzuciła się do szafy i jęła nerwowo przerzucać posiadane ciuchy w poszukiwaniu metek owych projektantów, a znalezione upchnęła głęboko z tyłu szafy, licząc w duchu, że jej ochrona będzie na tyle skuteczna, żeby żadnego paparazzo na tyły jej szafy nie dopuścić. A może w ramach protestu każe swoim psiapsiółom po prostu poobcinać metki? Z jej premierskich ciuchów rzecz jasna. Nie jestem celebrytą, więc pani premiera nie zgromi mnie medialnie za to, że ośmielam się podzielać z panami Dolce i Gabbaną ich niepolityczny, tak panią premierę bulwersujący i... homofobiczny (tak i takie głosy się rozległy) sceptycyzm w przedmiotowej sprawie, więc też i nie mam co liczyć na taką darmową reklamę. Ech…

4 komentarze:

  1. Ja zaś w tej sprawie zachowam dalece posuniętą ostrożność.
    Zauważam bowiem pewną sprzeczność w widzeniu problemu zarówno przez Ciebie, jak i Albę. Nie twierdzę tym samym, że sama posiadam jasny i spójny ogląd tej trudnej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Errato czy na chwilę obecną jasny i spójny ogląd tej trudnej sytuacji jest w ogóle możliwy

      Usuń
  2. Gdy wchodzi w grę dobro dzieci zmienia sie optyka, prawda. Psychologowie to jeszcze przez lata całe moga nie wypracować jednolitego stanowiska, obawiam się, że może to w ogóle nie nastąpić. Zresztą cala dyskusja o możliwości takiej adopcji w Polsce jest czysto akademicka. Szanse na jakiekolwiek zmiany może i są, ale chyba nie za naszego życia.

    "To musi być naprawdę fajne być rodzicem"
    No wprost upojne.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger