14 maja

O brzusiu, zagonieniu, zaproszeniach i wadze kretynce

Brązowooki ma zryw medialności. Miewa takie zrywy od czasu do czasu. Można się wówczas na niego natknąć tu i ówdzie. No i właśnie przed chwilą się natknąłem. Nie wiem co się stało, ale wychodzi na to, że ostatnio wszystkie drogi prowadzą do... Francji. Brązowookiego też tam zaprowadziły. Ładnie medialnie wygląda. I brzuszek malutki zahodował. To przewrotne, co napiszę, ale to jego zahodowane malutkie brzusio poprawiło moje samopoczucie, bo jakoś tak zmniejszyło różnice między nami. Mamy coś wspólnego. Lepsze brzusio niż nic. Brązowooki, jeśli to czytasz (w co wątpię) to wiedz, że to Twoje brzusio jest ok. Mnie się podoba.
***
Jestem zagoniony i wymłócony. Nie było mnie tydzień i oczywiście po powrocie zastałem spiętrzoną robotę, z którą muszę się teraz rozprawiać. Do tego jakiś taki jałowy się czuję, wypalony, zmęczony. Tak naprawdę nie odpocząłem w górach, bo dużo się działo. Przyznam, że cukrzyca mojej Mamy siekła mnie, bo po raz pierwszy zobaczyłem ją przerażoną i zagubioną jak dziecko. Zrobiło to na mnie wrażenie. Już jest ok. Mama się ogarnęła. Ja też się ogarniam. Ostatnie dni przyniosły mi urodzaj zaproszeń: w Tatry, do Krakowa i do Wrocławia. Fajni ludzie zaoferowali swoje towarzystwo i przewodnictwo. Strasznie to miłe. Naprawdę. Bardzo doceniam. Halinko, Beatko i Wojtku bardzo dziękuję. Co prawda nie mogę z Waszych zaproszeń skorzystać obecnie (praca), ale w przyszłości (niedalekiej mam nadzieję) nie omieszkam.
***
Gubienie zbędnych kilogramów jakoś nie bardzo mi idzie, bo waga stanęła na 80 kg i stoi jak ta głupia. Zaparła się cholera i zejść niżej nie chce. Wredota. Nie lubimy jej ssskarbie! Ze złości na nią zżarłem dzisiaj garść słonych paluszków. W ogóle gdybym się nie pilnował, żarłbym kompulsywnie. Podobno dieta tak właśnie działa. Na psychikę. Trzymam się jednak i nie puszczam. Jeszcze trochę tego niepuszczania się, a stanę się nowodziewiczy...

39 komentarzy:

  1. Też chętnie byśmy się natknęli:)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Atka, ale nie będę Michasiowi zawracał tym jego bardzo zapracowanej głowy:)

      Usuń
  3. Wiesz...jak to mówi mój sąsiad ( bo mój mąż mimo wieku nadal ma niedowagę) każdy ptaszek musi mieć swój daszek, więc i brzusio bywa w porządku :D
    Ja w ogóle jak cholera zazdroszczę ci tych gór z poprzedniego wpisu (tak, czytałam) tym bardziej, że sama nie pojadę. Ale szkoda, że nie udało ci się tam złapać oddechu...cóż, trzeba kombinować inaczej.
    Zawsze, ale to zawsze, jak człowiek sie odchudza to waga staje w pewnym momencie i nie chce drgnąć. To moment decydujący nawet...fizjologicznie. Tłumaczyli mi to na studiach, o :D Następuje reorganizacja metaboliczna organizmu i robi się jak przyczajony tygrys ukryty smok. Jak nie przestaniesz ćwiczyć ani stosować diety, to ruszy na nowo. Po prostu organizm łapie lagi metabiliczne, ot co :D Więc się odpaluszkuj i nie denerwuj, bo to naturalne. Ale...wielu właśnie wtedy się poddaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja się poddaję? Ależ absolutnie nie! Te dwa kg wcześniej czy później pójda się czochrać do lasu, oj pójdą! Dzięki:)

      Usuń
    2. Toć nie mówię, że się poddajesz, tylko, nie ma co się stresować niepotrzebnie po prostu:) I domyślam się, że jednak i je pokonasz :D

      Usuń
  4. O Jezusie...przeoczyłem dietę...przepraszam, czy możecie mnie oświecić na nowo, tzn rozdziewiczyć wiedzą? Moja najlepsza dieta to... gotować dużo, smakowicie, piec, przyrządzać i ...patrzeć jak to inni jedzą, perfidne, wie, już parę brzuchów mi to wypomina....
    I bardzo proszę zawracać mi głowę wszystkim, co przyjdzie do głowy i rodzi wątpliwości, może uda mi się pomóc...
    Z tym niepuszczaniem....pyszne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michaś to Ty wypasacz jesteś:)

      Usuń
    2. Z natury, tylko nie wiem jakiej...zawsze gotuję jak dla pułku całego ( no jakby zabrakło..?), a że sam jestem na ostrej linii pozbywania się siebie... miło przynajmniej komuś dogodzić...
      Juz jesteś powabny przy takiej wadze....

      Usuń
    3. No prosze, czyli Ty też to i owo chcesz zgubic:)

      Usuń
    4. No proszę zatem i Ty Michaś brzusio zahodowałeś. znalazłem sie zatem w zacnym gronie:)

      Usuń
    5. Zdarzyło się, ale to już prawie przeszłość....czy to takie zacne grono...hm...

      Usuń
    6. Brawo! Brzusio Michasiowe poszło sie czochrać do lasu. Moje tez tam pójdzie wkrótce

      Usuń
  5. Diety to jednak straszne są:)))
    Jeszcze troszkę pogubisz wagę i trzeba będzie Cię z lupą szukać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam wrócić do figury powabnej, a nie odchudzic sie na proch:)))))))))))))

      Usuń
    2. Tak, tak to się zawsze od wiotkości w talii zaczyna:))))))

      Usuń
    3. I na wiotkości talii kończy:))))))))

      Usuń
    4. Dobrze wiedzieć:)
      Już się bałam, że za chwilę będziemy czytać "Z pamiętnika małego anorektyka...."
      :)))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
    5. Nie natrząsaj się Hwa z człowieka otyłego, bo to grzech jest!:)))))))))))

      Usuń
    6. Bo ja zła kobieta jestem:))))))))))))))))
      Jak jeszcze raz napiszesz, żeś otyły to Ci krzywdę zrobię:)

      Usuń
    7. Jak napiszę, że przecież wybierasz się do Wro więc okazja będzie:)))
      to jeszcze z przyjazdu zrezygnujesz. A tego bym nie chciała:)
      Coś się wykombinuje, zauważ, że nie napisałam jaki rodzaj krzywdy to będzie:))))))))))))))

      Usuń
    8. Zauważam i... robię się podejrzliwy:)))))))))))))))))))))

      Usuń
  6. Jeszcze jedno....co się odwlecze....mamy zaplanowane Tatry, Wawel....we Wrocławiu też mieszałem, tyle ze przed wiekami, chętnie o nim posłucham.. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś planował zsynchronizowac się z moim wypadem do Wrocławia?:)

      Usuń
    2. Absolutnie nie planuję być tak przebiegły, po prostu ciekawi mnie jak zmieniło się to miasto...

      Usuń
    3. Czyli powinieneś je osobiście zwizytować:)
      Zgraj się z Adasiem, ja mam dużą chałupę i bez problemu Was pomieszczę
      i nakarmię:))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
    4. O! Michaś może jednak pomyśl o takiej przebiegłości?:)

      Usuń
    5. Jak miło.....! Bardzo chętnie bym skorzystał...uwielbiam Wrocław, a nie bardzo miałem powód jechać ( mimo że w archiwum Uniwersytetu spoczywa odpis mojego świadectwa dojrzałości jeszcze ). Bardzo pobyłbym przebiegły ;-) szczególnie w takim towarzystwie

      Usuń
    6. Nakarmić to ja chętnie też....

      Usuń
    7. No to jest plan, będziemy karmić Adasia:))))))))))))

      Teraz pozostaje tylko zgrać się terminami:)

      Usuń
    8. O Wy wypasacze:)))))))))))))))))))))

      Usuń
  7. Zerkam w stronę Francji :P

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co tam widzisz Małgosiu?

      Usuń
    2. Zagadałam się z moją ukochaną Paryżanką, ale jak tylko brązowooki z brzuszkiem i polskim akcentem wpadnie mi w oko, napiszę do Ciebie :)

      Uśmiechy posyłam

      Usuń
    3. Ten jego brzuszek to taki malutki, prawie niewidoczny i milutki:)

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger