04 lutego

Wyścig

Obudziły mnie nad ranem dreszcze i wzbierające mdłości. Zerwałem się z łóżka... Choć nie, nie zerwałem się. Wstałem godnie, bo zawroty głowy nie pozwoliły mi się zerwać. Asekurując się ścianą poczłapałem do łazienki najszybciej, jak tylko się dało. Prawa łapka na ścianie, lewa nózia, prawa nózia, prawa łapka, lewa nózia, prawa nózia, prawa łapka, lewa nózia, prawa nózia… Drzwi. Korytarz pokonałem jednym posuwistym, chwiejnym krokiem. Dopadłszy łazienki… Cóż, powiem tylko tyle, że wyścig z pawiem udało mi się wygrać. Droga powrotna do łóżka wyglądała podobnie, jak ta do łazienki, z tą różnicą, że nieponaglany womitem kroczyłem z chwiejną godnością, asekurując się dla odmiany lewą łapką. Przemieszczając się pomyślałem sobie, że złapałem cholerną grypę, bo ciążę, którą owe poranne mdłości mogłyby sugerować,  z całą pewnością mogłem wykluczyć. Zsunąłem się wdzięcznie do łóżka i zapadłem w taki dziwny półsen, który trwał aż do dzisiejszego ranka. Już jest lepiej, co znaczy, że zaczynam zdrowieć. 

8 komentarzy:

  1. Moje gratulacje! Rzecz jasna, nie choróbska, chodzi o ten wyścig:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą ciążą... you never know :P zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli to objaw grypowy - współczuję, jeśli poimprezowy, to ja bym jednak tej ciąży przed testem nie wykluczała :p
    Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dears... Tak mi te ciążę wkręciliście, że chyba kupię test:) Dzięki. Dochodzę do siebie powoli

    OdpowiedzUsuń
  5. Adamie, czy żyjesz, nadal??? Wprawdzie śmierć wybawia nas od wszystkich kłopotów, ale życie ma również swoje plusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze zrobil ten test jednak w koncu. I wyszedl pozytywny...

      Usuń
    2. i nie pochwalił się??

      Usuń
  6. Dears ogłaszam, że to był rotarowirus a nie ciąża. Dzięki za troskę:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger