09 lutego

Do Pani Krysi

List do Krystyny Pawłowicz.

Szanowna Pani Krysiu!

Po pierwsze proszę wybaczyć familiarność tonu, ale przecież długo się znamy. Pragnęła Pani zostać sędzią Trybunału przed laty z rekomendacji mego ugrupowania, ale tylko mnie Pani zawdzięcza, że Naród zachował możliwość Pani służby na lepsze czasy. Jeszcze dzisiaj pieką mnie policzki ze wstydu, gdy po spotkaniu z Panią w klubie LPR powiedziałem do kolegów wulgarnie: "Chyba Was p-----oiliło, aby mi taką wariatkę jako kandydata na sędziego Trybunału przyprowadzać." Odczuwam ogromny żal, że nie poznałem się wówczas na Pani i nie doceniłem potencjału w Pani tkwiącego. Historia mogła potoczyć się inaczej. Ale ad rem. Widzę, że sfora psów Panią teraz opadła i w takich się Pani znalazła terminach, że nawet drobne nieporozumienia sprzed lat nie przeszkodzą Pani skorzystać z mojej rady, jak wyjść z tego wściekłego ataku. A rada jest przednia.
Musi Pani powiedzieć wprost: dla Pani okłady z borowin stanowią tak wielką potrzebę, że pojechała Pani do hotelu, aby się nimi okładać działając w stanie wyższej konieczności. Jak wiadomo stan ten wyłącza nawet karną winę, więc i wszelkie zakazy rządowe dotyczące epidemii. I opisze Pani, że tylko zanurzona w borowinach całym swym ciałem, każdą porą skóry czerpie Pani minerały niezbędne do życia i pracy intelektualnej (jakże cennej dla Polski!). Jak się ludzie dowiedzą, że to jest dla Pani sprawa życia lub śmierci, to dadzą słuszny odpór tym strasznym atakom zawistników. I wówczas wróci Pani do pracy z podniesionym (i wygładzonym nieco!) czołem na rzecz prawa i sprawiedliwości.

Zawsze życzliwy.

Roman Giertych

PS Skoro już się Pani przyzwyczaiła do leczenia w obecności chroniących Panią strażników, to może warto kontynuować w bardziej adekwatnym miejscu?

-----------------------------------------------------------------------

opublikowane na facebook.com 8 lutego b.r. na oficjalnym profilu Romana Giertycha >>link<<.

------------------------------------------------------------------------

Przyznam, że do mecenasa Giertycha mam stosunek ambiwalentny, pamiętając jego romans z PiSem sprzed lat i jego ówczesną działalność polityczną, jednakże powyższym listem do "Pani Krysi" tak mnie ujął, a postscriptum tak rozbawił, że jestem mu w stanie część ówczesnych win wybaczyć...

7 komentarzy:

  1. Cóż ja mogę powiedzieć Pannie Krysi? Jeno ,,pucio- pucio" chyba...
    Ten Młynarski to jak prorok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to PRL nam się wrócił? Ja mam takie wrażenie patrząc na to, co się dzieje. Partyjna elita przekonana, że prawo jest tylko dla motłochu (a motłoch to wszyscy, którzy nie są członkami partyjnej elity, również jej elektorat, tyle, że im się tego nie mówi, bo po co im przykrość robić), propaganda TVPis, Jarosław K. na cmentarzu, afera z Trójką, afera z respiratorami, Jadwiga E. na nartach, Krystyna P. na wczasach, pomysły z mandatami, podatkami reklamowymi - no PRL wypisz wymaluj.

      Usuń
  2. Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów. Może po prostu Giertych w końcu dorósł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dorósł w tempie błyskawicznym jak go Jarosław K. wyciął z polityki:)

      Usuń
  3. Co do Giertycha zdania nie mam. Ale list czytałem z uśmiechem na twarzy, szczególnie "postscriptum" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, ile taki drobiazg może dać radości:)

      Usuń
  4. Świetnie ją podsumował na końcu :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger