04 maja

Życie w czasach zarazy V

Mamy z Lusławą taką zabawę towarzyską:  ja udaję, że ją gonię, a ona udaje, że ucieka. Ja udaję bardziej, bo tylko podjudzam klaskaniem w dłonie i wypowiedziami typu „Dawać jom! Dawać mi tu tego sierściucha! Dawać jom, dawać!” siedząc na kanapie, a Lusława całkiem serio wykonuje sprintem kilka rund wokół kanapy, zakończonych efektownym wyskokiem na mnie. Oboje mamy poczucie, że poćwiczyliśmy. Dzisiejszy finał owego treningu zyskał dodatkowy walor akustyczny, bowiem Lusława entuzjastycznie prując powietrze w wyskoku otarła się była o kabel od słuchawek, co zainspirowało ją do wzniesienia się na wysokie tony. Chyba się biedaczce zdało przez moment, że może stracić peryferia. Wylądowawszy na kanapie natychmiast zlustrowała swoje tyły, a znalazłszy je kompletne dała upust swojej radości ze szczęśliwego ocalenia...


16 komentarzy:

  1. Zawsze miałam wrażenie, że w sprawie bycia, to psy są jakby bardziej. Psia ontologia jest znacznie głębsza od naszej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo wszystko, koty sa takie mięciutkie...nawet w sprincie. Jak przypomnę sobie, jak to mój faflasty zaplątał się w kabel od rutera..i ciągnął ruter, komputer, drukarkę, skaner przez cały długaśny przedpokój...na wysokie tony weszłam wtedy ja! Osobiście!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusława ma na swoim koncie zabójstwo mojego poprzedniego laptopa, którego ściągnęła ze stolika za kabel, w który zaplątała się pędząc rozsierdzona do drzwi balkonowych, żeby oszczekać kogoś lub coś. Laptop trzeba było oddać na recykling, bo jego zreanimowanie przekroczyłoby wartość zakupu nowego. Lusława jednak zapamiętała lekcję, bo od tamtej pory nie uczęszcza najkrótszą drogą do drzwi balkonowych pomiędzy fotelem a stolikiem, ale wybierą bezpieczniejszą, choć bardziej okrężną:)

      Usuń
  3. Każda aktywność ruchowa jest dobra, a muzyka, choćby słuchana w nausznikach, i tak łagodzi obyczaje, podobno... Obczaj to!
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam się psinie nie dziwię, też bym weszła na wysokie tony jakby mi co tyły zaatakowało. A podobno altem śpiewam, jak oznajmił lata temu mój dyrygent chóru.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czysta radość :) pieskie życie w dobrym towarzystwie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W czasach zarazy odnajdujesz radość w rzeczach, których by się nawet nie zauważyło w normalnych okolicznościach. Mam podobnie, choć nie mam psa ani kota. Może powinnam sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej powoli głupieję bez dyscypliny, którą wymusza na mnie praca:)

      Usuń
  7. Mi póki co wystarcza gapienie się na aktywność ruchow ą wszystkich 4 futrzaków. :) Co prawda staruszka 15 letnia i 13 letni kocur mają gdzieś harce gówniarzy ale wodzą za nimi wzrokiem razem ze mną :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka zadowolona musi być psica :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger