20 sierpnia

Kremówki

Jest taka granica, po przekroczeniu której religijny fundamentalizm zmienia się w religijne obłąkanie. To, co dziś przypadkiem przeczytałem w internetach tę moją tezę potwierdza. Otóż w Wadowicach wybuchła afera wokół planów zorganizowania zawodów w jedzeniu kremówek, które miały się odbyć 25 sierpnia. Grupa Wadowiczan, nazwę ich radykalnymi konserwatystami, uważa, że takie zawody są lewacką prowokacją i obrazą uczuć religijnych ze względu na grzech nieumiarkowania w jedzeniu, popełniany na smakołyku Jana Pawła II, co ich zdaniem jest szarganiem świętości. Wadowiczanie owi zagrozili organizatorom, że jeśli zawody się odbędą, zgłoszą sprawę obrazy religijnych uczuć do prokuratury. Tak jak zrobili w 2018 r., kiedy do prokuratora trafiła sprawa tortu z wizerunkiem Jana Pawła II, który został publicznie pokrojony w jego 98. urodziny. Pokrojenie i zjedzenie papieża tak wzburzyło owych radykałów, że niezwłocznie powiadomili o tym śledczych. Wygląda na to, że udało im się na tyle skutecznie zastraszyć organizatorów, że zawody odwołali, jako przyczynę podając rozszerzającą się pandemię. To nie jest jakiś żart czy fake news - to się zdarzyło i dzieje naprawdę.

9 komentarzy:

  1. nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać....

    OdpowiedzUsuń
  2. coz, swiat idzie do przodu. Bedzie w PL tylko gorzej, bo temat zastepczy musi sie znalezc...chopciazby dla deficytu budzetu.

    glowa do gory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz na myśli nagonkę na LGBT to mnie się wydaje, że to nie jest temat zastępczy, tylko eksperyment rządzących na społeczeństwie mający zmierzyć, jak daleko mogą się posunąć w zaszczuwaniu jakiejś grupy społecznej. W zasadzie chyba powinienem napisać, że to kolejny z etapów tego eksperymentu. Jestem przekonany, że będą następne.

      Usuń
  3. a ja jestem osobą wierzącą i praktykującą i w głowie mi się to nie mieści i nawet mnie to nie śmieszy nie mówiąc już o szoku jakiego doznałam dowiadując się, że Pan niejaki Kurski mając dorosłe dzieci i 20 lat stażu małżeńskiego dostał unieważnienie małżeństwa. Niedługo sobie będziemy chodzić do lasu albo jaskini kontemplować i "spotkać z Bogiem" bo do budynku zwanego Kościołem coraz bardziej jakoś nie po drodze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od jakiegoś czasu wierząc w Boga, nie wierzę w kościół katolicki. Nie tylko dlatego, że to episkopat (prawdopodobnie cały, skoro nawet światły abp Polak milczy) i Rydzyk stoją za tą nagonką na osoby LGBT, którą tak metodycznie przeprowadza pan minister Ziobro (nawiasem mówiąc nasz pracownik, bo to my go utrzymujemy z naszych podatków - do zwolnienia!). Również nie tylko z powodu hipokryzji i podwójnych standardów, bo w instytucjonalnym kościele to powszechna rzeczywistość, na którą w jakimś tam stopniu wierni się znieczulili. I nawet nie tylko z powodu tępego romansu hierarchii z PiSem dla korzyści materialnych, przynoszącego kosciołowi ogromne szkody, bo sprawiającego, że wartościowa część wiernych, myśląca, światła i kulturalna (choć może dla hierarchów myślenie i bycie światłym to nie jest pożądana wartość) dystansuje się lub w ogóle odchodzi, nie chcąc w tym uczestniczyć. Jeśli będzie to dalej tak wyglądało pozostaną im sami fundamentaliści i obłąkani religijnie - czyli ci, których nawet oni się boją. Tym, co sprawiło, że deklaruję się od jakiegoś czasu, jako wierzący w Boga, ale nie w kościół katolicki, jest szczególnie dla mnie bulwersujące wspieranie przez kościół ONR i ruchów jawnie neofaszystowskich (słynne błogosławieństwa z wałów jasnogórskich) oraz dyskretne pozostawanie hierarchii w opozycji do nauczania kościoła katolickiego poprzez promowanie patologicznej polskiej odmiany katolicyzmu, opartej na ciemnocie, opresji, fobiach, prostactwie i przemocy (czyli wszystkim tym, co powinno być napiętnowane i zwalczane, skoro to miłość bliźniego jest fundamentem doktryny katolickiej). Nie godzę się na przemoc, ciemnotę i zabobon – jeśli episkopat i część wiernych chce powrotu do średniowiecza, to niech się tam teleportują, najlepiej jak najszybciej i z ulubionymi politykami. Amen.

      Usuń
    2. no właśnie smutne to wszystko. Do tego jeszcze te afery pedofilskie które wreszcie wypłynęły i dalsze tuszowanie ich przez kościół i brak konsekwencji dla księży jedynie dalsze ich przenoszenie z parafii na parafię wszystko to słabe oj słabe. Osobiście zauważyłam, że po koronawirusie już do kościoła u mnie na osiedlu wróciło o wiele mniej wiernych. Początkowo wiadomo niektórzy się bali i dyspensa była ale teraz już nie sądzę, że się boją. Po prostu uznali, że może czas sobie podarować ...

      A swoją drogą Rydzyk Pan biznesmen to nie pojmuję jak on nadal robi swoje po tylu latach. Tyle wyszło na jaw a on nadal swoje biznesy kręci. No nie do ruszenia. Niewiarygodne.

      Usuń
    3. Oczywiście, że się nie doczekamy. To co widzimy, to nie wypadek przy pracy, ani chwilowa obsuwa, tylko normalny (w tym sensie, że wynikający z długiego rozwoju) etap funkcjonowania tej korporacji. Nie będzie żadnego powrotu do normalności, bo to jest normalność - tak członkowie danej korporacji realizują swoje interesy zgodnie z tradycją firmy. Nie będzie też trzęsienia w rodzaju reformacji, bo nie ma aż tylu ludzi dość głęboko przejętych sprawami wiary i zbawienia. Będzie to co dotąd - powolny odpływ wiernych i reakcje funkcjonariuszy korporacji aby utrzymać wpływy i dochody wszystko jedno skąd i jakimi środkami. Tak długo jak się tylko da będzie deklarowana niezmienność i wierność wartościom, z cyniczną świadomością, że to już tylko szyldy; tym bardziej będzie się dbało aby farba na nich była świeża i błyszcząca.

      Usuń
    4. Tak, masz rację, polski kościół instytucjonalny nie zmieni się, co do tego nie mam żadnych złudzeń. Pisząc o powrocie do normalności miałem na myśli kraj - tu nie tracę nadziei.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger