Zima była, gdy wysiadłem z autobusu
i rzuciłem się w twoje ramiona,
i twych włosów, twych wieczornych włosów
ogarnęła mnie woń niezmierzona.
Księżyc zniżył się, błysnął nad klamką,
potem odszedł i wplątał się w drzewo.
Pierścień nocy nad nami się zamknął
i zaczęło się siódme niebo.
Konstanty Ildefons Gałczyński – Siódme niebo (1945)
____________________
Od tamtego dnia mijają dzisiaj dwie dekady...
:)
OdpowiedzUsuńSiódme nieba rozpoczynają się i kończą, nic w życiu nie jest stałe, nawet te z deklaracji stałe, w szczegółach ulegają kwantowym przekształceniom…
OdpowiedzUsuńZostaje po nich rozbłysk w pamięci, który przywołany zapiera na moment dech w piersi....
Usuń