15 października

Pogoń

Zidentyfikowany obiekt latający obrał sobie za cel Luśkę i ją przegonił. Zdarzenie to miało swój prolog dwa dni wcześniej, kiedy pożarła kawałek sznurówki. Przybrawszy parę dni później łukowatą pozycję wycisnęła z siebie coś egzotycznego, co dyndając na sznurówce, której większa część wciąż w niej tkwiła, odczepić się od niej nie chciało i goniło biedaczkę, która przed tym bezowocnie uciec próbowała, bowiem im szybciej gnała, tym szybciej była ścigana. Biegałaby tak pewnie do wieczora, gdyby nie przypadek, który się nad nią zlitował, stawiając na drodze jej ucieczki krzaczek, który pokonała jednym susem, a za nią ów tajemniczy artefakt lecący odrobinę niżej, dzięki czemu zaczepił się o gałązkę i odczepił od Luśki. Ach, co to była za radość…

8 komentarzy:

  1. Ojej, dobrze, że krzaczek nie wyrwał Luśce wszystkiego, brrr. Moja wyobraźnia podsuwa mi makabryczne sceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście wyrwał tylko tyle, ile powinien był:)

      Usuń
  2. Biedna Luśka - znam ci ja ten obrazek - tylko z piórkiem i kociną w tle. Kot rasy dachowiec o wdzięcznym imieniu Zołza zeżarł ptaszka z długimi piórkami. Za długimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gonił kocinę potem duch pożartego ptaszka:)

      Usuń
    2. duch - a tu tylko prozaiczne piórko z dupki wyzierało

      Usuń
  3. Sznurówki są ponoć dobre na zatwardzenie ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger