06 marca

Usiłowanie

- Ty chadro mojego zdrowia!- powiedziałem wymierzywszy oskarżycielsko paluch w stronę winowajcy, przez którego spędziłem przymusowo 2 tygodnie na zwolnieniu lekarskim. - Trzymaj te swoje zakażone, zmutowane i jadowite parchy z dala ode mnie! Najlepiej w ogóle nie oddychaj w tym samym pomieszczeniu, w którym przebywam i nie patrz nawet w moją stronę, bo cholera cię wie, czy nie potrafisz tych wirusów rozsiewać wzrokowo. Generalnie trzymaj się na odległość smrodu skunksa! Jesteś jak laboratorium broni biologicznej! Chrząkniesz, nosem pociągniesz, po tyłku się podrapiesz i tyle tej twojej choroby, ale to, co zmutujesz i  przekazujesz dalej, to normalnie jakaś broń biologiczna podpadająca pod Konwencję Genewską i paragraf o usiłowaniu mordu przez zarażenie. Prześwietlić cię powinni, żeby sprawdzić, czy nie masz w sobie obcych, bo może siedzą tam gdzieś w środku i gmerają w genach mikrobów, chichocząc przy tym złośliwie. Śmiej się, śmiej. Będziesz się śmiał, jak się jakieś Taliby o tym zwiedzą, capną cię i zrobią inkubator do produkcji broni biologicznej. W sumie tanio by ich wyszło, tylko wyżywienie, napojenie i opierunek, a ludzie twojej - omiotłem go wzrokiem z góry na dół i z powrotem – mizernej fizycznej konstrukcji dużo nie jedzą. Jak następnym razem, zamiast pójść na zwolnienie lekarskie, będziesz przychodził do roboty i siał te twoje wściekłe gonokoki kładąc pokotem sześć osób, jak ostatnio, sam na ciebie doniosę, niech cię zabiorą wraz z tymi twoimi mutogennymi zdolnościami…
- Weź go zelżyj porządnie – włączył się Kamil wykorzystując chwilę, kiedy brałem oddech.  – Porządnie, a nie jakieś ciuciuruciu.
- Ten nos! TEN nos – podjąłem wskazując teatralnie na swój nos – musiał być smarowany kremem Nivea, bo tak piekł! KREMEM NIVEA! – podkreśliłem powoli i dobitnie. - I to grubą warstwą! Wiesz jak wyglądał?! Jak nos klauna z białymi akcentami! I nigdy jeszcze nie wytworzył takiej ilości fetyszy z chusteczek higienicznych! Nigdy! Wory całe!
- Czego? – zapytał winowajca chichocząc. – Czego?? 
- Weź mu jeszcze przywal! – podjudził Kamil, który sam dopiero co podniósł się z tej samej zarazy, która mnie powaliła. - No co? Należy mu się za to, że tak nas sponiewierał.
- Chętnie, ale siły nie mam, bo tak mnie wykończył. Zresztą lepiej nie, bo znowu jakaś franca mogłaby na mnie z niego przeleźć. Ma ich pewnie gotowy cały zestaw. Robi te swoje niewinne oczy, jak kot ze Shreka, a w środku montuje się właśnie jakieś nowe, zjadliwe ścierwo. Ja się go nie dotknę! Jak chcesz Kamil, to ty mu przywal. Może z liścia byłoby bezpieczniej? 
- Na pewno przyjemniej – odparł Kamil rozmarzonym głosem. – Ale, żeby bezpieczniej to wątpię.
- Obawiam się, że możesz mieć rację. Nie tykajmy się go zatem. Karma, jak sam mawia, to wredna suka, więc jest nadzieja, że sam na siebie bicz ukręci, a raczej mikroba, który go tak sponiewiera, jak ten nas.  I jeszcze mi się prawe ucho zatkało – zajęczałem. – Kurrrwaaaa.

35 komentarzy:

  1. twoje czy fragment aktualnie czytanej lekturki ? pozdro z mokrych makaronow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. How dare you! Ha ha ha. Moje, moje autorskie. Odpozdrawiam ze słonecznych KAtowic

      Usuń
    2. jak bede w Polsce to koniecznie musimy sie spotkac na cos do picia moze byc z alkoholem lub bez .... dawno juz nie bylem w katowicach , ponoc ladny jest dworzec pkp. pozdro

      Usuń
    3. Tak, dworzec rozbudowany o kilkupiętrową galerię handlową, w której raz byłem, choć do samego dworca nie dotarłem. No to daj znać, kiedy w Katowicach będziesz, to coś pomyślimy.

      Usuń
  2. Poza pewnymi niedogodnościami w formie smarków, rzężenia o ogólnego rozwalenia, dwutygodniowe zwolnienie ma też i swoje plusy. Można sobie leżeć pod kołderką, gdy na zewnątrz warunki niesprzyjające, oglądać filmy, czytać książki i mieć wszystko w poważaniu. Dosłownie nie widzieć nic poza własnym nosem (bo tak spuchł). Ja bym więc nie była dla tego zarazkodajcy taka bezduszna. Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko, jakieś plusy były. Co prawda nie lubię zalegać w łóżku pod kołderką, ale pod kocykiem na kanapie owszem. Odpocząłem, poleniuchowałem, wyzdrowiałem (no prawie) i obejrzałem w ciągu tamtych 2 tygodni tyle filmów, że wymienić ich nie potrafię:)

      Usuń
  3. Raju, u Ciebie to samo co u mnie :( trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już prawie zdrowy jestem eM. Ty tez szybko zdrowiej.

      Usuń
    2. Ja też już prawie, nie mam jak chorować, aktywnie zdrowieję :P

      ładnie masz :)

      Usuń
    3. A dzięki. Przyszedł czas na zmianę. Cieszę się, że Tobie też się podoba.

      Usuń
  4. Hej, odwiedziłeś mnie dwa dni temu na blogu...niby fajnie, ale dziwnym trafem w nocy mój nos stał się odkręconym kranem...chusteczki? Mnie rolki papieru toaletowego było mało. Jeśli mi nie przejdzie do piątku do przywiozę do Polski nowy zespół zmutowanych wirusów, podkarmionych nieco na puddingach i fasolce...a w samolocie nikt się przede mną nie ukryje. Drżyjcie Katowice! Wracam z nowymi zapasami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kiedy przybywasz Pieprzu? pytam, żeby mieć szansę zabarykadować się w domu przed parchami, które zamierzasz w KAtowicach zaimplementować:)

      Usuń
    2. Przyszłam zobaczyć to cudo, o ktorym pisze Skorpion. No, piękne cacko i centrum dowodzenia tu macie teraz. Pomyślałam sobie, że Cię lubię. :-)

      Usuń
    3. O, Pieprzu drogi, ja Ciebie też:)
      Cieszę się, że ta asceza również Tobie się spodobała:)

      Usuń
  5. Ojej jak tu pięknie u Ciebie, Adamie! - jęknęła z zachwytem w progu Blogspota (to o mnie).

    Tak, przylej mu jeszcze, należy się, a co! I po kieszeni, to kara najdotkliwsza, niech kupuje kremy Nivea i chusteczki, a co! (Ale nie mówiłeś tego do lustra, co?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Nadszedł czas na zmianę dekoracji blogowego pokoiku. Tym razem w stylu skrajnej ascezy, ale efektownej. Cieszę się, że i Tobie się spodobało.

      Nie, to nie do lustra było:)

      Usuń
  6. Oj, ale zmiany - aż się zląkłem czy otworzyłem właściwą stronę, czy coś źle kliknąłem... Pozdrówy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale ja muszę się przyzwyczaić trochę... :)

      Usuń
    2. Ja już przywykłem i podoba mi się. Jest tak... niewinnie:)

      Usuń
    3. Tak, ładnie (stwierdzam po dłuższym oglądaniu) :)

      Usuń
  7. tak sniezne bialo az troche septycznie jak posciela w szpitalu !!
    jasniutko ze az milo

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany, Ty też? Wy też, własciwie. Mój Borsuk też, jak kaszlnie, to go odrzuca na przeciwległą ścianę... I w całym domu ciepło od jego temperaury. Zdrowiejcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już prawie zdrowy jestem. Niech Borsuczysko zdrowieje prędko!

      Usuń
    2. Luśka chociaż zdrowa? Mam nadzieję że to nie przechodzi na zwierzaki?

      Usuń
    3. Luśka była całkowicie bezpieczna, bowiem mieszka z moją mamą w górach, a nie ze mną w Katowicach, ten jadowity parch jej więc nie zagrażał:)

      Usuń
    4. Aaaaa, to dokonałam błędnej lokalizacji sierściucha :-)

      Usuń
  9. Ugm, to wiem kto i mnie zaraził (pewnie gdzieś u Abera albo Tomka)...

    Mimo wszystko pozdrawiam. (uśmiech)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłem u nich już po Twoich wizytach, więc to nie ja:)
      Odpozdrawiam

      Usuń
  10. Najważniejsze, że już Ci lepiej. Buziak przez szybkę. Aseptyczny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedawno spotkało mnie to samo :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger