Rozleniwiam się i gnuśnieję. Hołm ofis otwieram najwcześniej o 8.30 siedząc na łóżku w spodniach dresowych, wyciągniętym podkoszulku, nieogolony, z włosami wyprasowanymi przez poduszkę w awangardowy czub – czyli w stanie totalnego rozchełstu, na jaki pozwalam sobie jedynie w dni wolne od pracy. Mam tu w górach bardzo słaby internet, więc łączę się z wierchuszką w wideokonferencjach jedynie głosowo, mógłbym więc pracować nawet na golasa, gdyby przyszła mi taka fantazja do głowy. Nie znaczy to wcale, że zamieniam się powoli w zarośniętą i obrastającą mchem wędrującą kopę siana – mam po prostu luz. I śmiać mi się chce na myśl, że moje wideokonferencyjne koleżeństwo musi się uczesać, w przeważającej części umalować i przybrać przynajmniej górną część swojego jestestwa, żeby nie narazić się na obmowę. Miło jest znaleźć jakąś dobrą stronę słabego internetu.
Jak już wspomniałem rozleniwiam się i gnuśnieję. Stan rozleniwienia jest mi dobrze znany, bo napady miewam regularnie, jednak gnuśnienia doświadczam po raz pierwszy w moim długim życiu. Na razie wrażenia mam ambiwalentne, bo możliwe, że nie posiadam odpowiedniej konstrukcji, by cieszyć się tym stanem. Jakiś taki męczący mi się zdaje…
Właśnie miałem pisać że są także zalety wolnego internetu. Tak czy siak liczy się jakość pracy, a nie wygląd przy komputerze. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMoje koleżanki z pewnością by się z Tobą nie zgodziły:)
UsuńA ja myślę, że wystrojenie się do wideokonferencji to taka forma dbania o własną kondycję psychiczną. Próba ustawienia bezpiecznych, niezmiennych punktów rzeczywistości.
OdpowiedzUsuńGdybym uczestniczył nie tylko głosowo, ale też wizualnie, byłbym ogolony, uczesany i wystrojony, czyli odpicowany jak zawsze w pracy.Ale skoro tylko głosowo w nich uczestniczę, mogę sobie pozwolić na luz.
Usuńokazuje się, że jednak w całej tej sytuacji lepiej jest być tym który nadal normalnie chodzi do pracy bo takich problemów nie mam :)
OdpowiedzUsuńTo żaden problem. Jeszcze. Ale jak przymusowa kwarantanna się przedłuży (co bardzo prawdopodobne), to kto wie.
Usuńja odczuwam tylko brak możliwości snucia sie po mieście i brak teraz biegania co robiłam regularnie 3x w tygodniu. Poza tym no i tym, że teraz nie ma szans na szybkie zakupy tylko stanie w kolejkach i targanie siat jak z targowiska to w zasadzie reszta u mnie bez zmian. Praca/dom/tramwaje i leci
UsuńOby zdrowo i bezpiecznie.
Usuńtaką mam nadzieję ale nie mam na to niestety wpływu :)
UsuńMasz, bardzo ograniczony, ale masz.Mam tu na myśli dezynfekowanie i dokładne mycie rąk i wszystko to, co możesz zrobić, żeby uchronić się przed zarażeniem.
UsuńMoim zdaniem bardzo fajnie opisany problem. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń