25 kwietnia

Życie w czasach zarazy III

Ludzie chorują, niektórzy umierają, gospodarka pada, a to wszystko przez Chińczyków, bo zmajstrowali wirusa w regaliach i wypuścili wolno, żeby hasał depopulując i demontując światową gospodarkę. I medyków, którzy uparcie nie chcą stosować skutecznych terapii w leczeniu zakażonych. A wystarczyłoby się zastosować do schematu podanego przez niejakiego Donalda T.: zapodać wszystkim płyn odkażający (najskuteczniej byłoby dożylnie lub w czopku, albo jedno i drugie, żeby moc była większa) i rozświetlić delikwenta, żeby wzmocnić działanie terapeutyczne promieniowaniem ultrafioletowym. Niestety Donald T. nie podzielił się pomysłem, jak miałoby to rozświetlenie technicznie wyglądać. Może żarówka w ślad za czopkiem? Tego jeszcze nikt prócz niego nie wie. A że lubi się chłopak dzielić swoimi przemyśleniami, ku mojej nieustannej  radości, jest nadzieja, że możemy się tego dowiedzieć.

I tu apel do medyka:

Medyku. Nie marudź, nie kręć nosem, nie fochaj, tylko posłuchaj wizjonera i zrób narodowi dobrze wlewką spirytusową, a jego niemała część rozświetli się sama ze szczęścia, resztę jakoś doświetlisz i będzie dobrze. Będzie dobrze na pewno. Musi być!

Update:

Donald T. wczoraj poinformował podekscytowany świat, że z tą nowatorską kuracją antykoronową to podpucha była i sarkazm. Niezły jajcarz.

8 komentarzy:

  1. Medykowi wystarczą brawa i tyle :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w Hiszpanii, Włoszech i Wielkiej Brytanii, bo u nas co najwyżej bluzgi od Januszów i Grażynek.

      Usuń
  2. już nawet nie brawa dla medyków. Zaczęła się nagonka na tych bidoków co tyrają za pół darmo w szpitalach. Do sklepów nie moga wejść bo zarażą innych, do mieszkania nie roznoszą zarazę po klatce schodowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynki i Janusze już tak mają, że nie tłumią emocji, bo to niezdrowo dla psychiki. Na szczęście to margines. I oby tak zostało.

      Usuń
  3. Moja dusza już wczoraj dawała mi znaki, że u Adama na blogu wpis mowy jest. Szturchała i zanęcała żebym weszła, to się może pośmiejemy, bo nastrój miałam ponury.
    No to dzisiaj weszłyśmy i...pośmiałyśmy się. Taaa, ona się skonfundowała, podrapała po rozczochranej łepetynie i pyta mnie: A kto to taki ten Donald T.? Ja do niej zdziwiona: Nie mów mi, że nie wiesz. Ona do mnie: Oj tam, oj tam. A o co chodzi z tym rozświetleniem? Ja do niej: A kto to wie? Jak ty nie wiesz, to ja tym bardziej. Zacichła i milczy. Pytam ją: Juz ci dobrze? Ona milczy. Ja na to: To może mała przebieżka wokół domu dla kondycji? Oczka jej się zaświeciły, na co ja: Ale pamiętaj, że bez kagańca się nie obejdzie. "Pincet" złotych piechotą nie chodzi. Na co ona oburzona jak nie wrzaśnie mi do ucha: Co to, to nie! Zostań w domu!
    I gadaj tu z taką:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż haniebnie Cię oszukała, bowiem przebieżki możesz już sobie robić dla kondycji bezkarnie. Sugeruję przeprowadzić rozmowę dyscyplinującą, bo tak kłamać się nie godzi:)

      Usuń
  4. Madulski i Ty się uważasz za katolika? Bronisz w necie Hołownie i oczerniasz innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za katolika tak, za katotaliba-oszołoma zdecydowanie nie.

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger