Miejsce akcji: Lidl. Chłodziarka z masłami. Wśród nich masło w promocji. Na przeciwko starsze małżeństwo wpatruje się uważnie w półkę, próbując namierzyć to promocyjne.
Sięgnąłem i wziąłem trzy kostki. W tym momencie starszy pan odezwał się do mnie:
– Czy to jest to masło w promocji?
– Tak, proszę pana, to właśnie to masło.
– Dzięki, bo tak się z żoną zastanawialiśmy, które to.
– A proszę bardzo – uśmiechnąłem się.
– Pan jest Ślązakiem? – zapytał z ciekawością.
– Nie, proszę pana, jestem tu napływowy.
– Tak myślałem, bo inteligencja i polszczyzna jak z Warszawy.
– A dzięki, bardzo pan miły.
Kurtyna.
miło usłyszeć, że mowa ojczysta jeszcze kogoś zachwyca. tym bardziej, gdy pochwała dotyczy mówiącego. gratuluję szczerze i niezawistnie. jest czym się chwalić. tak trzymaj!
OdpowiedzUsuńDzięki. Cała sytuacja była dość zabawna, bo nie chodziło w niej o dobór słów, a wyłącznie o brak śląskiego akcentu.
Usuń