08 grudnia

Berek

Przeczytałem wreszcie powieść Marcina Szczygielskiego Berek. Moje wrażenia są, łagodnie rzecz ujmując, ambiwalentne. Z jednej strony bardzo dobre, zabawne, momentami błyskotliwe dialogi, z drugiej naturalistyczne, ocierające się o pornografię opisy seksu oraz prosta, przeprowadzona przewidywalnie, schematycznie i stereotypowo bajkowa intryga.
Mam wrażenie, że określenie tej książki powieścią jest trochę na wyrost, bo przypomina raczej sfabularyzowaną publicystykę, opartą o stereotypy. Mamy tu dwie narracje, obie w pierwszej osobie, w których dwie kluczowe postaci, w krótkich sekwencjach zwierzają się z najskrytszych myśli i najintymniejszych momentów życia. Postaci, dodam, tendencyjnie stereotypowe: Anna, zdewociała, dysząca nienawiścią do całego świata, ciemna moherowa katolka i Paweł, obsesyjnie myślący o seksie, nie potrafiący zbudować trwałej relacji, światły gej ateista. Mieszkają naprzeciwko siebie. Nabożna Anna nie toleruje homoseksualizmu Pawła, a Paweł nie toleruje nabożności Anny. Zaczynają się działania wojenne. A to psie szczęście ląduje na wycieraczce Anny, a to drzwi Pawła zostają pocięte scyzorykiem. A jak wojna, to i ofiary są. Paweł dowiaduje się, że złapał HIV, na skutek nieciężkiego prowadzenia się, a Anna spada ze schodów łamiąc biodro. Przywiezionej do domu i zostawionej samej sobie widmo głodu w oczy zagląda. I tu zjawia się Paweł, który ją ocala. Po trzykroć święty. A nawet po czterokroć, albowiem ten bezprecedensowy uczynek heroicznego miłosierdzia otwiera ciemną, zabetonowaną dotąd w katolickości moherową Annę na nowe horyzonty. Szczęśliwie pan Szczygielski oszczędził czytelnikowi na przykład odkrycia przez Annę, na skutek owego objawienia, ciągot homoseksualnych. Wszystko to płytkie, płaskie, dwuwymiarowe. To nie powieść – to manifa. Tendencyjna aż do absurdu. Nie lubię takich tendencyjnych i stereotypowych uproszczeń, bowiem tolerancja nie ogranicza się do światopoglądu, czy preferencji seksualnych.
Reasumując: Berek to twórczość agitacyjna, nie pozbawiona wartości rozrywkowych, jednak z poważnym deficytem walorów estetycznych.

9 komentarzy:

  1. Nie czytałam i nawet nie miałam w planach, a po Twoim wpisie... zapamiętam, żeby przypadkiem nie tracić czasu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda czasu na "Berka". Przede mną jeszcze "Farfocle namiętności" tego samego autora. Przeczytam skoro kupiłem.

      Usuń
    2. Ale wiesz, lubię barwę jego głosu :)

      Czytaj :)

      Usuń
  2. A mimo to zachęciłeś do przeczytania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj. Wyrób swoje własne zdanie o tej książce:)

      Usuń
  3. A ja mam w planach lekturę. Teraz tym bardziej ciekaw jestem czy podzielę Twoje zdanie, bo wnioskować mogę po tej opinii, iż książka może być ironizującym przerysowaniem stereotypów, które założone było w jakimś konkretnym celu przez autora. Chociaż, cholera go wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj Mróweczko i wyrób sobie swoje własne zdanie o tej książce. Nie chcę Cię martwić, ale nie jest to ironizujące przerysowanie stereotypów. Ta książka nie jest tak wyrafinowana. W ogóle wyrafinowana nie jest. To proste czytadło.

      Usuń
    2. Czytadło, dodam, fragmentami całkiem zabawne:)

      Usuń
  4. Przykro, tej książki nie czytałam, czytałam jedną dla dzieci napisaną przez tego Autora, i cóż, napiszę, że mam takie samo zdanie. Typy stereo się sypią jak z rękawa,z rękawów dwóch, i ze skarpety nierealne zakończenie- na okrasę. Chciałam sięgnąć, po coś tego Autora, jeszcze raz dać mu szansę...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger