22 grudnia

Przedświątecznie

Okres przedświąteczny budzi w narodzie demony. Dzikie tłumy z obłędem zakupowym w oczach miotają się pomiędzy regałami, czyniąc wzmożone przygotowania do Świąt. A to wszystko z towarzyszącym w tle podkładem muzycznym w postaci kolęd porażających uszy i wdzierających się w głowy, przerywanych przez głos sterujący ruchem tłumu z wózkami. Wózki słuchają tego głosu i jak urzeczone podążają tam, gdzie je skieruje. Czary? Nie. Promocje ogłaszane na bieżąco. Wózki taranując wszystko na swej drodze pędzą jak stado owiec od regału do regału, od kosza do kosza, miotając się po hali, jak w jakimś szalonym kontredansie. Naród za promocjami wprost przepada i jest skłonny zakupić wiele różnych dóbr potrzebnych oraz zbędnych badziewi, byle w promocji. Dopiero wtedy, jak limity kart kredytowych, debetów, kredytów konsumpcyjnych, w ostateczności zaś chwilówek, zostaną wyczerpane, naród gwałtownie traci wrażliwość na komunikaty czarownego głosu ogłaszającego promocje, z oczu narodu znika zakupowy szał, a zastępuje go szał wyścigowy, bowiem naród bierze kurs na kasy i gna nie zważając na nic. Uwielbiam patrzeć na ten sprint do kas.  Starsi ludzie odkrywają w sobie wyczynowych biegaczy i gnają z wózkami, wpadając w zakręty z imponującą prędkością, gubiąc po drodze to i owo oraz co drobniejszą dziatwę. Tylko czerwone twarze i chrapliwy oddech świadczą o tym, jak wielkim wysiłkiem była dla nich ta gonitwa. Nic to jednak, bo to poczucie triumfu, jak uda się kogoś wyprzedzić, warte jest nawet stanu przedzawałowego. Chyba nie jestem do końca normalny, bo nie wpadam w te narodowe przedświąteczne zakupowe konwulsje, ale nie robię sobie z tego tytułu wyrzutów, bo obserwowanie narodu miotającego się w owym zakupowym szale i ścigającego się do kas to świetna przedświąteczna rozrywka. Zgrabnie klucząc pomiędzy rozpędzonymi wózkami minąłem gejątko shoppingujące (młodzi nie robią teraz zakupów jak inni ludzie – młodzi shoppingują) w towarzystwie koleżanki. Wychudzone było i tak rachityczne, że nie wiem skąd miało siłę, żeby popychać wyładowany po brzegi wózek. Pchało go jednak dzielnie, słaniając się z wysiłku na swoich długich, chudych jak patyki szkitkach, obleczonych w obcisłe rurki. Szczebiotało przy tym do koleżanki na nieznośnych ultradźwiękach i gięło się tak, że przy tej jego rozbuchanej kobiecości, nie tylko ta jego koleżanka, ale każda kobieta wydawałaby się męska...

***

Jadąc w góry zauważyłem nową świecką tradycję, która zaczyna się plenić na drogach: przydrożny ekshibicjonizm mikcyjny młodych mężczyzn. Minąłem kilku takich w drodze w góry. Rozczulił mnie zwłaszcza jeden, który na stacji, na której jest darmowa toaleta, zdecydował się przewietrzyć swoje imponderabilia, załatwiając przy okazji fizjologiczną potrzebę na oczach innych podróżnych. Bez najmniejszego skrępowania. Są jak widać młodzi faceci lubiący, jak chłodny zimowy wiaterek przewieje im to i owo, odświeżając i przeganiając przy okazji złe humory. Miałem ochotę opuścić szybę i powiedzieć mu, że nie ma się czym chwalić, bo widziałem okazalsze, ale nie zrobiłem tego, bo nie chciałem, żeby z wrażenia obsikał mi samochód. Sorry. Widok męskiego przyrodzenia nie szokuje mnie, rozumiem też sytuacje, że jest mus, bo wiadomo, że jak mus, to mus. Ale na stacji, gdzie jest darmowa toaleta? Naprawdę, są jakieś granice.

7 komentarzy:

  1. Na szczęście w święta pracuję, a swoje obchodziłam już podczas wczorajszej nocy i jakoś daleko mi od zakupowego szału i całej tej komercyjnej presji. Jedynie magię jakoś czuję:)
    I jak to mawiają, nic co ludzkie nie jest nam obce, przyrodzenie przyrodzone, ale...po prostu są granice społecznego dobrego smaku:) A to nie każdy rozumie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Generalnie unikam sklepów w okresie przedświątecznym, mam na to za słabe nerwy ;)

    ale to
    https://www.youtube.com/watch?v=lD4UCjTxX24
    to chyba bije na głowę to, co się dzieje w hipermarketach, wyścig po hamburgera. Przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli piekło istnieje, to wygląda jak centrum handlowe dzień przed świętami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie również dziwią męskie okazałości i nie, wystawiane na widok i pod wiatr...

    Tym akcentem... Pięknych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, żeby jeszcze było na czym oko zawiesić, ale nie - nędza:)))))))))))))

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger