29 maja

Podglądactwo

Śnił mi się. Spał leżąc obok mnie. Moje ramię, którym go obejmowałem, wznosiło się i opadało w rytm jego cichego, spokojnego oddechu. Chłonąłem jego zapach zmieszany z aromatami żelu pod prysznic i szamponu do włosów, i patrzyłem na niego jak spał. Na pasmo siwych włosów nad czołem, które zawsze mnie rozczulało. Na czoło ozdobione poziomą bruzdą będącą efektem marszczenia go w zamyśleniu. Na maleńką żyłkę na skroni, która nabrzmiewała, kiedy był podekscytowany lub zdenerwowany. Na jego zamknięte oczy o rzęsach tak długich, jakich niejedna kobieta mogłaby mu pozazdrościć. Na nos z małym garbkiem, pełne usta, rozkoszny dołeczek w brodzie, wydatne jabłko Adama, mały pieprzyk na szyi… I wtedy się przebudziłem. Uśmiechnąłem się, odwróciłem na drugi bok i zasnąłem natychmiast ponownie. Nie pamiętam, czy ten sen miał jakiś dalszy ciąg, ale obudziłem się rano bez przykrości, zazwyczaj towarzyszącej rankom, kiedy mi się śnił. Z uśmiechem przypomniałem sobie, jak wiele razy patrzyłem na niego jak spał. Nigdy mnie na tym nie złapał, ja natomiast przyłapałem go na tym procederze parę razy. Każdy ma swój rytuał przed zaśnięciem. Ja kręciłem się i wierciłem przybierając różne pozycje, aż wreszcie zasypiałem w swojej ulubionej. Dalej tak zasypiam. Mariusz natomiast czytał do poduszki godzinę, a nawet dwie i dopiero zasypiał. Czasem zamiast czytać, przyglądał mi się jak spałem. Jak go pierwszy raz na tym złapałem – w jego górskim domku, który tak bardzo lubiłem - leżał zwrócony bokiem do mnie i patrzył tymi swoimi szarymi ślepkami. Pewnie w ogóle bym tego nie zauważył, gdyby nie musnął palcem mojego policzka i mnie niechcący nie obudził.
- Stało się coś? – zapytałem półprzytomny.
- Nie. Śpij, śpij. – szepnął.
- Czemu nie śpisz?
- Bo…  - zawahał się. Otworzyłem oczy i przyjrzałem mu się uważnie. Wydawał się zawstydzony.
- Podglądasz mnie, jak śpię? – szepnąłem miękko. 
- Skąd wiesz? – zapytał zaskoczony, unosząc brwi, jak zawsze, kiedy się dziwił.
- Bo też tak robię - uśmiechnąłem się do niego. - Rano. Dlatego mnie jeszcze na tym nie przyłapałeś. 
- To obudź mnie, jak będziesz mnie podglądał następnym razem, bo też chcę mieć z tego radochę – uśmiechnął się łobuzersko, przyciągając mnie do siebie…

4 komentarze:

  1. To jest pierwsza faza. Kolejna to łokieć w żebra, żebyś już wstawał, bo budzik przespałeś, a masz iść do pracy/z psem/po zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisie nawet nie wiesz, jak bardzo żałuję, że nie dany nam był etap łokciowego budzenia:)

      Usuń
  2. Jeśli jest jeszcze szansa, to będę trzymać kitę, żebyś się budził z posiniaczonymi żebrami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z podglądaczem na etap siniaczenia żeber szans nie ma niestety, więc z nim nie będzie mi dane. Bardzo, bardzo tego żałuję. No chyba, że pojawi się jakimś cudem ktoś nowy...

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger