Matrix mi się zaciął i dni tygodnia pomieszały. Mało brakowało, a w sobotę rano zamiast do pracy pojechałbym na delegację, bo byłem pewny, że to niedziela. Dzień wcześniej spakowałem nawet bagaż. Na szczęście tuż przed wyjściem rzuciłem przytomnym okiem na komórkę i odkryłem, że to sobota, więc skorygowałem azymut na firmę. Staję się roztargniony. Jakież to romantyczne.
W ową sobotę musiałem po drodze do pracy wstąpić do mojej Alma Mater, gdzie wpadłem przypadkiem na mojego przyjaciela z pierwszych lat studiów. Przyjaźń ta, jak to czasem w życiu bywa, zmarła była śmiercią naturalną po ukończeniu studiów. Nie wiem nawet, czy można ją nazwać przyjaźnią, choć w owym czasie taką się być wydawała. To było miłe przypadkowe spotkanie, bo chwilę porozmawialiśmy serdecznie. Przypomniały mi się radosne i beztroskie czasy studenckie.
Wróciłem z delegacji nad ranem, wykończony. Zazdroszczę osobom, które potrafią spać w pociągu czy autobusie – ja niestety nie potrafię, więc męczę się w takim upierdliwym, przykrym trwaniu między czuwaniem a spaniem.
Poranki i wieczory są już jesiennie rześkie i wilgotne, z drzew zaczynają powoli opadać liście. W powietrzu czuć nadchodzącą jesień. Jeszcze parę dni i studenci się zjadą, zacznie się rok akademicki. Szarooki i Brązowooki rozpoczną drugi rok swoich studiów. Studenci z czuprynami poprzetykanymi siwizną…
A propos pogody: chcę przestać mieć katar. Kmać.
OdpowiedzUsuńNienawidzę mieć kataru, więc jestem dla Ciebie pełen współczucia
UsuńDziękuję. Może dam ogłoszenie. Różne rzeczy ludzie bez sensu biorą, może i katar wezmą. Bo inaczej mnie coś weźmie.
UsuńŚwietny pomysł:)
UsuńO, całkiem sympatyczny Blogumił. Co prawda tematy w kratkę, ale za to masz w czytanych blogach co najmniej trzy, które też czytuję, więc coś jest na rzeczy. Trafiasz do mojego czytnika.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam zza blogowej miedzy!
Dzięki, Zapraszam:)
UsuńPracujesz w soboty? To czas wypoczynku, no jak to tak! Dlatego te dni Ci się miksują.
OdpowiedzUsuńNie we wszystkie, ale tak, pracuje w niektóre soboty i niedziele. Weekend mi się wtedy przesuwa np. na poniedziałek i wtorek (dni oddane za sb i nd), dlatego czasem dni tygodnia mi się mieszają.
UsuńA może czas na osobistego asystenta, który będzie mówił, co dziś robimy? :D
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten pomysł. Do tego jeszcze pani do sprzątania i gotowania, i będę się pławić w dekadenckim lenistwie:)
UsuńJakby co, to ja się polecam, jestem świetnym sekretarzem. Organizuję życie i pracę zawodowo :D Tylko tania nie jestem :p
UsuńDzięki. Jak dorobię się wreszcie fortuny, skorzystam:)
Usuń