07 lutego

Prasówka

Michał pojedzie na turnus rehabilitacyjny. Dwie wspaniałe, świetliste Osoby sprawiły, że udało się uzbierać niezbędną kwotę: >>Monika<< i >>Małgosia<<. Chwała im za to!   

***

Spędziłem ostatni weekend w górach zasypanych śniegiem. Było pięknie, śnieżnie, mroźno i radośnie. Luśka była przeszczęśliwa – powitała mnie bardzo efektownie piskami, skomleniem, szczekaniem i cyrkowymi niemal akrobacjami. Mam ogromną zaletę, szalenie dla niej wartościową - to ja dzierżę kierownicę i transportuję ją w góry, jestem więc kluczowym elementem wolności powiewającej w jej uszach. Luśka to prawdziwa piękność. I do tego - wbrew stereotypowi, że urodzie z intelektem nie po drodze - bardzo inteligentna. Jestem przekonany, że w poprzednim wcieleniu była człowiekiem. I to co najmniej z doktoratem. I modelką też mogłaby być. Wykasowałaby z kretesem te wszystkie zasuszone, grzechoczące kośćmi modelki, bo jest po prostu od nich ładniejsza.

***

Nie wszystko się zmienia. U mnie na przykład jedno pozostało niezmienione: moja okołoangielska ambicja. Zaliczyłem tuż przed wyjazdem kolokwium z angielskiego obejmujące materiał z całego semestru na 87%. Najlepiej z całej grupy. Teoretycznie powinienem być zachwycony, ale nie, nie byłem. Moje zadowolenie skutecznie zmąciła moja nadambicja, atakując mnie myślą: dlaczego TYLKO 87%, a nie 100?! Odświeżam angielski w jednej z katowickich uczelni. Pomimo kilkunastoletniej przerwy, ten język wciąż mnie kręci.

***

Aśka-straszny-babol zasnęła dziś w pracy na siedząco. Jej tyłek rozżelował się na krześle, twarz opadła wraz z powiekami, a za tym podążyła też żuchwa. Widząc ją wyprostowaną, z oklapłą bezwładnie dolną wargą, pomyślałem sobie: umarła! No bo przecież niemożliwe, żeby ktoś, kto najgłośniej sprzeciwia się każdej, najmniejszej nawet oznace lenistwa, kto widząc osobę przysypiającą dostaje niemal apopleksji z oburzenia; po prostu niemożliwe, żeby ktoś taki zasnął i to w dodatku tak ostentacyjnie! Kiedy już miałem rzucić się ku niej, by obaliwszy na podłogę zdefibrylować, mlasnęła przez sen i ta oznaka tlącego się w niej życia uspokoiła mnie. Randka Aśki-strasznego-babola z Morfeuszem nie uszła uwagi reszty koleżeństwa - ich mordercze spojrzenia zogniskowały się na jej obwisłej wardze odcinając prawdopodobnie dopływ powietrza, bo obudziła się, łypnęła złym okiem wokół i poprawiwszy się na krześle, jak kura na grzędzie, odstawiła pantomimę mającą przekonać nas, że nie ucięła sobie drzemki, ale zamyśliła twórczo nad pracą.

12 komentarzy:

  1. Super wieści (o Michale) :) Cieszę się bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Koncówka zimy dobija nawet najwiekszych twardzieli jak widac :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aśka-straszny-babol wydaje się być niezniszczalna, więc powodem nie mogła być końcówka zimy. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to nagła hipoglikemia:)

      Usuń
  3. A może babol ma cukrzycę? Hę?

    Zima w górach, angielski z sukcesem, dobrze Ci :) a, że Michał pojedzie, to bardzo miło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że pojedzie, to również Twoja sprawka:) Tak, przypadkowa hipoglikemia to jedyne wytłumaczenie, bo babol wydaje się być niezniszczalny.

      Usuń
  4. uu, ja w pracy nie przysypiam, ale jak po pracy pójdę na kawę i ciastko, to czasami ledwie nad powiekami panuję :D

    a Luśce się nie dziwię, też wolałbym być pasażerem i oglądać widoki wokół niż siedzieć za kółkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W liceum uczyła mnie polskiego nauczycielka, która ucinała sobie drzemki z otwartymi oczyma [ciekawa umiejętność] bez skrępowania.

      Usuń
  5. Fajne rozkminy :) Poprawia humor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję Ci Krisie. Tak, ich głównym celem jest poprawa humoru. Również mojego:)

      Usuń

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger