03 czerwca

Najświeższe wieści z frontu macierzyńskiego

Gocha via fejsbuk obficie raczy świat swoimi wynurzeniami utyranej matki-bohaterki, hojnie ilustrując je zastraszającą ilością zdjęć. Cieszy się dziecięciem, rozumiem to, ale ta radość, w moim odczuciu, przybiera kuriozalne rozmiary. No bo jak określić wpisy typu: „Mam na imię Zosia. Urodziłam się w Dzień Matki...”, „Jestem strasznym głodomorem i tylko jadłabym i jadła, a potem spałabym i spała...”, „Mam już tydzień i…” i tym podobne pierdoły, pod którymi zamieszcza po 20 zdjęć? Ma czas brylować na fejsbuku, bo rodzice przecież wszystko za nią robią. Oni dopiero są zmęczeni – ledwo nogi za sobą ciągają!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Bzdetnik , Blogger