Dzisiaj mija rok odkąd pojawił się pierwszy wpis na moim blogu. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że przeżyje tak długo, bo w zamierzeniu miał być tylko takim doraźnym środkiem wykrztuśnym dla emocji. Dziwny to był rok: retrospektywny, refleksyjny, niewesoły. Rok pod znakiem Szarookiego, bo to On był motywem przewodnim (jeśli mogę tak powiedzieć) większości moich blogowych wpisów. Oczyszczających – patrząc z tej niewielkiej perspektywy czasowej. Nie będę ich analizował - każdy Czytelnik może sobie wyrobić o nich swoje własne zdanie. Chciałbym tylko podkreślić, że ilustrują one jedynie jakiś niewielki wycinek mojej rzeczywistości.
Nie potrafię pisać wierszy i bardzo tego żałuję, aczkolwiek ze zdziwieniem konstatuję, że popełniłem jeden, który mi się podoba, pt 21. Wydaje mi się całkiem niezły. Nie stracił nic ze swojej świeżości, choć Brązowooki wywietrzał mi z głowy. Chyba. I postów parę fajnych popełniłem, jak ten niedawny o królowej botoksu, styczniowy o Gili, październikowy o symultanicznej grozie, czy cykle kontemplacyjne poświęcone Heli, Maryśce, pani Zosi, Gosze.
Happy birthday mój blogu. Ciekawe, czy napiszę posta na twoje drugie urodziny? Istnieje takie niebezpieczeństwo, bo blogowanie wciąż sprawia mi przyjemność. Lubię to miejsce przez siebie stworzone. Cieszy mnie to, że w różnych miejscach sieci są Osoby, które interesuje to, co piszę, co myślę, co czuję. Życie mojego bloga to Wy, Czytelnicy. Dziękuję.
Wszystkiego najlepszego Adaś:)
OdpowiedzUsuńKolejnych lat - a nie tylko roku - blogowania. I dziękuję bardzo za możliwość towarzyszenia Ci w tym blogopisaniu.
To ja dziekuję za towarzyszenie w moim blogowaniu:)
UsuńDołączam się do życzeń w radości istnienia tutaj i mocy czytania...
OdpowiedzUsuńWywołałeś tyle uśmiechu wewnętrznego we mnie, iż zająłeś poczytne miejsce między najwspanialszymi lekturami mojej pokręconej wewnętrznej istoty. Nie wyobrażam sobie, by za rok nie świętować kolejnego roku...
Wszystkiego wyśnionego Adaś...
Dzięki Michaś. Cieszę się, że udało mi się wywołać u Ciebie uśmiech moją pisaniną. Serdeczności
UsuńWszystkiego Najlepszego, Moje Gratulacje i co tylko by jeszcze.
OdpowiedzUsuńWytrwasz na pewno. Gdzie będzie Ci tak dobrze, jak z nami:)).
Dziękuję Errato. Faktycznie z Wami mi dobrze, dlatego ciągnę tę pisaninę
UsuńGratuluję wytrwałości! A dalszego czerpania przyjemności z pisania i rozmawiania komentarzowego z czytelniczkami i czytelnikami - życzę!
OdpowiedzUsuńDziękuję A. Również za to, że odwiedzasz i komentujesz. Serdeczności
UsuńPrzyjemności na kolejny rok :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Małgosiu. Serdeczności
UsuńWszystkiego najlepszego dla blogu i Tobie (swoją drogą) życzę kilka kilogramów wytrwałości.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Tak, kilkukilogramowa wytrwałość się przyda:)
UsuńWypisania klawiatury życzą Lemury.
OdpowiedzUsuńDzięki Lemury:)
UsuńPo 4 latach pisania, czytając niektóre subiektywne wpisy, będziesz płakać ze śmiechu. Przynajmniej ja tak miałem.
OdpowiedzUsuń